Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 marca 2016

Domowy majonez z oleju lnianego z kurkumą

Lubię majonez, ale swój. Kupne majonezy mają bliżej nieokreślone składy, pełno w nich substancji utrwalających i smakują bardzo podobnie.
W przedświątecznych okresach, babcia "kazała" mi kręcić domowy majonez zwykłą, kuchenną rózgą. Byłam wtedy małą dziewczynką, której omdlewała ręka. Babcia nie zwalniała tempa i cienką strużką wlewała rzepakowy olej, raz chwaląc, raz ganiąc moje ucieranie. Dzisiaj, kiedy mogę zastąpić rózgę robotem, wspominam tamte czasy z przyjemnością. 
Ją wspominam z miłością. 
Przez cały rok jedliśmy "cokolwiek", żeby w Święta cieszyć się czymś wyjątkowym, czymś zrobionym od początku do końca. 
Dzisiaj, choć jest wiele potraw zarezerwowanych na konkretne Święta, te granice się zacierają. Bez okazji gotujemy przysmaki i wyrafinowane dania. Kupujemy mniej "gotowców",ale nie do końca potrafimy zrezygnować z kulinarnych "nałogów". Mam kilka swoich, passaty z Lidla, musztardy smakowe, marmolady różane czy figowe. 
Mogę wszystko zrobić sama, ale doba ma tylko dwadzieścia cztery godziny, a ja tylko dwie ręce, które i tak są pełne "Kacpra". 
Dlatego kupiłam sobie asystenta. I choć za mnie nie gotuje, to większość sprawnie obrabia. Skromny, od Philipsa, bardzo ułatwił mi życie i zrobił ze mną przepyszny, domowy majonez.

czwartek, 19 lutego 2015

Likier z cukierków. Raczkówka

No brzmi fatalnie, ale za to jak smakuje... Miłośników cukierków i nalewek nie muszę specjalnie namawiać, ale jeśli dodam, że jest doskonałym dodatkiem do kremów, sernika, nasączenia biszkoptów to dołączą do nas amatorzy pieczenia i tym sposobem, likier o niedźwięcznej nazwie Raczkówka, zyska spore grono wielbicieli 

Składniki na butelkę o pojemności 0,7 l 
500 g cukierków Raczków
200 ml wódki
400 ml wody
Do garnka z grubym dnem wlać wodę i dodać cukierki. Mieszać aż cukierki się całkowicie rozpuszczą. Przestudzić i wlać wódkę (może być spirytus, ale wtedy likier musi stać minimum miesiąc). Przelać do butelki z korkiem i zostawić w ciemnym miejscu na 4 dni. Codziennie kilka razy potrząsnąć butelką. Likier jest gotowy po kilku dniach, ale jeśli postoi dłużej to jego smak będzie jeszcze ciekawszy.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Świąteczne nalewki

Mam dla Was dwie, cudownie aromatyczne, świąteczne nalewki. Pomarańczowo - kawową i cytrynową, moją wersję limoncello. Pierwsza jest idealnym zwieńczeniem makowych, świątecznych wypieków, druga podstawą do mlecznego kremu, którym mam zamiar "rozpijać" rodzinę. Włosi raczą się nią w święta, w czystej postaci, wypijając kieliszek po każdym posiłku. Jamie w jednym ze swoich programów stwierdził, że najlepiej smakuje z drożdżową panettone, naszpikowaną bakaliami. Jeśli nastawicie ją jeszcze dzisiaj cytryny zdążą oddać aromat i smak do Świąt.
1. Pomarańczowo - kawowa
8 pomarańczy, z grubą skórą, wyszorowanych i sparzonych
mała filiżanka całych ziaren kawy
0,5 l spirytusu
0,5 l wody
0,5 kg cukru
1 laska cynamonu
1 laska wanilii
W każdej pomarańczy zrobić symetryczne dziurki ostrą, cieniutką końcówką noża. Do każdej wepchnąć ziarenko kawy. Wodę zagotować i rozpuścić w niej cukier. Do wystudzonego syropu wlać spirytus. Pomarańcze ułożyć ciasno w dużym słoju, pomiędzy włożyć laski i zalać do pełna. Odstawić w ciemne miejsce i zapomnieć do Świąt.
2. Limoncello, moja wersja. 
W oryginalnej zalewa się najpierw same skórki i czeka aż się odbarwią.
10 średnich cytryn, ekologicznych, niewoskowanych
0,5 l spirytusu
0,5 l wody
0,5 kg cukru
Zagotować wodę, rozpuścić cukier i ostudzić. Dolać spirytus. Cytryny wyszorować i sparzyć. Obieraczką do warzyw ściąć cienką skórkę ze wszystkich cytryn, bez gorzkiego albedo. Usunąć pozostałość białej skórki i obrać dokładnie, aż pozostanie sam miąższ. Można też wyciąć fileciki, ale wtedy cytryny puszczają dużo soku i nalewka jest bardziej kwaśna. Umieścić, ciasno, cytryny w dużym słoju i zalać spirytusowym syropem. Odstawić na minimum dwa tygodnie, maksymalnie na miesiąc. Po tym czasie przecedzić i odstawić w ciemne miejsce. 

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Naleśniki z kwiatów czarnego bzu.

Czarne jest białe, białe jest czarne. Niepokolorowana natura zaskakuje swoimi przemianami. Zaskakuje reminiscencja, której doświadczyłam patrząc na białe kwiaty czarnego bzu. Przywołała smak i zapach syropu babci, jej nauk, na temat ziół i jadalnych kwiatów. Wiedziała o nich więcej niż nie jedna encyklopedia. Żałuję, że w czasach, kiedy snuła swoje opowieści, nie byłam wystarczająco zainteresowana. Opowiadała głównie o właściwościach leczniczych, choć było też kilka rodzinnych anegdot, między innymi ta, o podpijaniu przez dziadka wina z z owoców czarnego bzu i dosypywaniu niedojrzałych owoców kaliny. Na szczęście przyłapany na gorącym uczynku, nie zatruł ani siebie ani innych, choć ostatecznie, fermentacja wytrąciłaby truciznę z owoców, według teorii babci. Nie ryzykując jednak zdrowiem synów, też pazernych na wyroby piwniczne, pozbyła się wsadu z trzydziestolitrowej butli. 
Leczenie infekcji domowymi sposobami ma tylu zwolenników co przeciwników. Ale nie tylko o leczenie chodzi w syropach z kwiatów bzu czy innych darów natury. To nektary, które dodawane do deserów ciast czy przetworów, podnoszą ich walory smakowe. W tym roku zrobię, dzięki wspaniałej inicjatywie Pinkcake z Klubu Kwiatożerców, jeszcze wodę lawendową i powidła z dodatkiem syropu z kwiatów z czarnego bzu. Zerknijcie tam i zobaczcie, ile pomysłów można czerpać z natury!
Z baldachów zrobiłam naleśniki, które kiedyś, bardzo dawno temu, podała nam pani Jagódka. Kompletnie nas nimi oszołomiła. Faktem, że jemy kwiaty dzikiego bzu, aromatem, który unosił się ponad całą okolicą Chomiąży Szlacheckiej, niebanalnym sposobem ich przygotowania. 
Nie wiem jakiego ciasta użyła, ale ono jest tylko nośnikiem dla tych wspaniałych smaków i aromatów. Dlatego i ja dokładnie nie skoncentrowałam się na proporcjach.
Mniej więcej skomponowałam je tak, na 10 baldachów:
2 jajka
4 łyżki jogurtu naturalnego
4 czubate łyżki mąki
szczypta soli
70 g masła, stopionego
2 łyżki trzcinowego cukru
szczypta skórki cytrynowej
woda mineralna, gazowana, do rozrzedzenia ciasta, ok 100-150 ml
masło klarowane do smażenia
nożyczki do obcinania łodyżek na patelni
Ciasto powinno mieć konsystencję naleśnikowego, żeby łatwo wtapiały się w nie kwiaty bzu.
Rozgrzać masło. Chwycić baldach za zieloną końcówkę i zanurzać w cieście. Położyć na patelni i kiedy zacznie się rumienić, odciąć jak najwięcej zielonych łodyżek. Przewrócić na drugą stronę i smażyć jeszcze chwilę. Podać z truskawkami, cukrem pudrem, śmietaną, musem rabarbarowo - truskawkowym... Bez dodatków też są pyszne :)

piątek, 30 maja 2014

Czerwcowe przetwory. Truskawki i rabarbar. Feeria smaków w czterech dżemach i dwóch konfiturach.

Zanim podam szczegółowe przepisy na dżemy i konfitury, kilka słów o pasteryzacji. 
Od dwóch lat nie gotuję słoików w wielkim garze, tylko wypiekam w piekarniku. Szybciej, łatwiej, a efekt ten sam. Nowe słoiki najpierw myję w zmywarce. Używane, przechowywane w piwnicy, opłukuję pod bieżącą wodą. Wstawiam, do zimnego piekarnika, osobno słoiki i nakrętki, rozgrzewam do 140 stopni i zostawiam na 20 minut. Do gorących słoików przekładam przetwory. Pasteryzuję przez 20 minut w tej samej temperaturze.
Po dwóch latach, śmiało stwierdzam, że przetwory się nie psują, mimo, że używam mniej cukru, czasami nawet o połowę, niż w tradycyjnych przepisach.
Słoiczki, z których korzystam mają pojemność 150 ml (najmniejsze, musztardowe). Gotowy produkt wlewam rękawem cukierniczym, bez żadnych końcówek, około 200 g na słoiczek. 
Rok temu robiłam, głównie, przetwory z mirabelek, ale nie zrobiłam dokładnych notatek. Dlatego dzisiaj nie podam przepisu na bezkonkurencyjną konfiturę z ciemnych mirabelek z dodatkiem kory cynamonu, która była zimowym hitem, ale na skrupulatnie zapisane receptury z truskawek i rabarbaru. Mam problem, która z nich jest numerem jeden. Wszystkie mi smakują, choć każda ma inna nutę przewodnią. 
W tym roku stawiam jeszcze na czereśnie, morele i węgierki. 
Do dzisiejszych dżemów i konfitur, czerpałam inspiracje ze strony Bea w kuchni, internetowych forów oraz własnych doświadczeń. Autorski przepis na dżem z truskawek, z dodatkiem likieru migdałowego i anyżu jest wynikiem poszukiwań aromatycznego sosu do letniej bezy.
Różnice między dżemem a konfiturą, między konfiturą a powidłami, między powidłami a marmoladą tkwią w zawartości owoców do gotowego produktu. Im mniej wsadu owocowego tym rzadsze przetwory. Najbardziej treściwe w owoce są powidła, ale te powinny zastrzec nazwę dla śliwki węgierki. Marmolady powstają głównie z przecierów i są twarde, zbite, najrzadziej przygotowywane w domach. Miałam robić w tym roku z pomarańczy, ale przespałam czas, w którym są tanie i smaczne. Najczęściej i najchętniej przygotowuję dżemy i konfitury.
Do przygotowania sześciu propozycji wykorzystałam:
6000 g truskawek, po 3,50 zł za 1 kg
6300 g rabarbaru, po 2,50 zł za 1 kg
3500 g cukru, po 2,49 za 1 kg
4 cytryny
1 pomarańczę
spory kawałek świeżego imbiru
100 g suszonych moreli, najlepiej suszonych osobiście; sklepowe konserwowane są dwutlenkiem siarki
miód lipowy
rum Golden
likier amaretto
2 laski wanilii
1 gwiazdkę anyżu
zmielony kardamon
imbir w proszku