Niedawno odwiedziłam rodzinne, lubuskie lasy. W trudnych okolicznościach, okoliczności przyrody zapewniły prawdziwy relaks! Mama, ciocia, wujek, kuzyn i ja, amatorka, ruszyliśmy w sobotni poranek na grzybobranie z poważnym wyzwaniem: pełne wiadra, bo wszystkie zebrane owoce lasu jadą do Torunia! Bo Torunianka sama na grzyby nie pójdzie, a nawet jeśli to w głąb lasu się nie zapuści. I tak przez niespełna trzy godziny buszowałam po kniei, gaju i gęstwinie. Rozśmieszały mnie nawoływania cioci, która raz po raz pohukiwała jak sowa, wujka, który z kolei krzyczał "echo!", i mama, która nic sobie z tego nie robiła. Wysnułyśmy nawet spiskową teorię, że chowa nam się specjalnie ;) Nigdy nie lubiłam chodzić na grzyby tylko z nią, bo gubi ścieżki, znika z horyzontu, włącza super bieg niczym przecinak i odbiera mi przyjemność snucia się między drzewami. Jednak to ona zawsze wraca z lasu z pełnym koszem. Tym razem rodzinna "rywalizacja" skończyła się remisem. Nawet ja, amatorka, nie byłam gorsza, i choć znalazłam tylko jednego prawdziwka, za to najwięcej malutkich, zdrowych czarnych łebków, wprost do zalewy octowej. Wieczorem ugotowałam dla całej rodziny makaron z leśnymi skarbami i boczkiem, a Wam podrzucam pomysł na śniadanie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słone. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 8 października 2017
sobota, 7 października 2017
Szpinakowe tortellini w kaparowym sosie z tuńczykiem i cukinią
Jak głosi legenda kształt tym włoskim pierożkom nadała sama Wenus, a konkretnie jej pępek ;) Niby żadna filozofia, ale pracochłonna dłubanina. Dlatego wybieram gotowy produkt, bez konserwantów, który wszedł na stałe do menu odkąd Wiktor sam przyrządził je w kurkowym sosie z boczkiem. Dzisiaj w znanym już na blogu połączeniu, z tuńczykiem i kaparami. Sama Wenus nie narzekałaby na takie towarzystwo ;)
piątek, 11 listopada 2016
Maccheroni z cukinią i szafranem. BLW
Inspiracją był jeden z programów Top Chef Gwiazdy od kuchni. Nie znam twórczości rzeczonych, ale kilku uczestników kojarzę z różnych rozrywkowych programów. Większość z nich ma bardzo przerośnięte ego, to kuchenne oczywiście. Ale są wśród nich też perełki. Olbrzym, o niewybrednych rysach, który z wielką czułością opowiada o miłości do córki i gotowania. Poczytałam o nim trochę w necie i okazuje się, że jest aktorem (duże zaskoczenie) i trenerem personalnym (tego się spodziewałam). Pan Tomek, skromny facet z niecodzienną wyobraźnią kulinarną, przygotował ten przepis pod okiem Giancarlo Russo, ambasadora włoskiej kuchni w Polsce.
Małże w chińskim makaronie. Wytworna kolacja za piętnaście złotówek
Składniki:
chiński makaron mie
1 opakowanie mrożonych małży
1 pomidor malinowy
10 plastrów chorizo
1 cebula cukrowa
kilka ziaren pieprzu syczuańskiego
100 ml czerwonego wina
natka pietruszki
Cebulę pokroić w cieniutkie piórka, chorizo w paski. Rozgrzać łyżkę oliwy, podsmażyć chwilę cebulę, dodać chorizo I smażyć aż zacznie się wytapiać tłuszcz. Dolać kieliszek wina I jeszcze chwilę smażyć. Pomidora sparzyć I obrać ze skóry. Pokroić w kostkę, wrzucić na patelnię, dolać jeszcze jeden kieliszek wina I dusić około 10 minut. Pod koniec dodać rozmrożone małże. W czasie smażenia ugotować makaron, krócej dwie minuty niż zaleca producent. Przełożyć makaron do sosu, dokładnie wymieszać, w razie potrzeby dolać trochę wody z gotowania makaronu. Podać posypany natką pietruszki.
Kokosowy krem z marchewki. BLW
Składniki:
1 szklanka ostrego bulionu*
1 szklanka mleka kokosowego (do gotowania; kupuję w sklepie ze zdrową żywnością)
2 spore marchewki, w drobną kostkę
2 szalotki, w kostkę
2 ząbki czosnku, w plasterki
1 łyżka masła
1 łyżeczka startego imbiru
1 łyżeczka kurkumy
1/2 łyżeczka nasion anyżu
do podania: płatki chili i oliwa dyniowa
W rondlu rozpuścić masło, dodać anyż, kurkumę i chwilę podgrzewać. Dodać cebulę, czosnek, imbir i marchewkę. Dusić aż będą miękkie od czasu do czasu podlewać bulionem. Miękkie warzywa zalać resztą bulionu, zagotować. Zmiksować dodając tyle mleka kokosowego, żeby otrzymać właściwą konsystencję kremu. Dorosłym podać z płatkami chili, dzieciom tylko z oliwą dyniową.
*Bulion, składniki:
2 ćwiartki z kury, 2 marchewki, 2 pietruszki, zielona część pora, 1 szalotka w łupinkach, 2 ząbki czosnku w łupinkach, 5 plastrów świeżego imbiru, 1 suszona papryczka chili, gałązka mrożonego lubczyku, sól do smaku
sobota, 15 października 2016
Orecchiette z duszoną kaczką, szpinakiem, serem pleśniowym i winogronami
Wybrałam się z koleżanką do kina, po kinie na pogaduchy, a po pogaduchach na kolację. Z bardzo bogatego, ale krótkiego menu, wybrałam gnocchi z pieczoną kaczką, serem i winogronami. Kluseczki były tylko poprawne, zbyt kleiste i zostawały na podniebieniu. Za to sos był nieziemski. Tak bardzo, że opuściłam, na chwilę, Isabelle Huppert. Kobietę "przetrąconą", która z godnością i poczuciem własnej wartości uświadamia, że granice wolności wyznaczamy sami. Traci w krótkim czasie bliskie osoby, ale ma swoją filozofię, w książkach, którymi się zaczytuje, w szkole, gdzie ją wykłada, w uczniach, którzy podążają za jej myślami, na życie, nowe, nieznane, ale jej.
Silna, pełna pasji i gorliwości, od nikogo niezależna, przechodzi przez ból osamotnienia z podniesioną głową, wchodząc w kolejną życiową rolę.
Przyszłość przynosi nadzieję. Takie jest przesłanie filmu "L'avenir", nakręconego przez kobietę, o kobiecie, dla kobiet.
Zainspirowana, przepełniona błogim smakiem, zrelaksowana, przygotowałam wersję wzbogaconą o owocową nutę kaczki "złamaną" ostrym serem gorgonzola.
Pad Thai, z krewetkami
Życiowy mętlik nie pozwalał mi poskładać prostych zdań w czytelny przepis. To nie znaczy, że chcę Was wciągnąć w toruńskie dyrdymały, to świadczy o tym, że nawet życiowe pasje w obliczu nawarstwiających się zdarzeń, nie uchronią przed ponurą refleksją. Coś się kończy. Jakiś etap, bliskie "życie"... Ty musisz trwać, znaleźć sposób na ból, żal, uśmiech...
Ci, którzy podglądają mnie od dawna wiedzą, że zaszywałam się w kuchni uciekając od codzienności. Dzisiaj nie szukam ucieczki. Nadszedł czas, kiedy muszę stawić jej czoła. I choć walka bywa nierówna przeskakuję kolejne przeszkody, odpycham przykre myśli, a smutek zamieniam na piękne wspomnienia.
Łatwym przepisem, na proste danie kuchni tajskiej, wracam tutaj, gdzie "obcy" ludzie okazują bezinteresowną życzliwość, gdzie zebrali się miłośnicy gotowania, gdzie panuje zdrowa i przyjazna atmosfera.
Ci, którzy podglądają mnie od dawna wiedzą, że zaszywałam się w kuchni uciekając od codzienności. Dzisiaj nie szukam ucieczki. Nadszedł czas, kiedy muszę stawić jej czoła. I choć walka bywa nierówna przeskakuję kolejne przeszkody, odpycham przykre myśli, a smutek zamieniam na piękne wspomnienia.
Łatwym przepisem, na proste danie kuchni tajskiej, wracam tutaj, gdzie "obcy" ludzie okazują bezinteresowną życzliwość, gdzie zebrali się miłośnicy gotowania, gdzie panuje zdrowa i przyjazna atmosfera.
piątek, 3 czerwca 2016
Spaghetti po warszawsku, z młodą kapustą, wędzonym boczkiem i koprem
Kapusta po warszawsku nie jest moim odkryciem. Najlepszą robi moja mama i mimo, że okrasza ją potężną ilością tłuszczu, nikomu to nie wychodzi "bokiem".
Moja odchudzona wersja, na odchudzonym boczku z dodatkiem makaronu spaghetti obiegła znajomych i wróciła z zachwycającymi komentarzami. A wszystko zaczęło się od tego, że jak zwykle ugotowałam za dużo makaronu ;)
środa, 18 maja 2016
Spaghetti z pieczonymi jabłkami, duszonym porem, szałwią, zwieńczone aromatyczną oliwą truflową
Dostałam oliwę truflową. Przyglądałam się wcale niemałej puszeczce, obwąchiwałam, licząc, że może choć trochę aromatu przedostanie się przez szczelne ścianki naczynia. Brak inspiracji, brak pomysłu, brak weny. Kompletny. Za to wielki worek jabłek, które zaczynały przypominać o sobie wcale niewyszukanym zapachem. Wybrałam kilka bez uszczerbku i chciałam upiec z zamiarem przygotowania szybkiego deseru, z bakaliami i podać z gałką lodów jogurtowych. I nagle mnie olśniło, a efekty tego rozbłysku znajdziecie poniżej :)
środa, 27 kwietnia 2016
Farfalle z pieczonym kalafiorem. BLW
Pieczone warzywa to idealny pomysł na lekkie danie. Najczęściej piekę miks złożony z ziemniaków, cebuli, marchewek, selera, buraków, skrapiam oliwą i w towarzystwie różnych ziół opiekam przez godzinę. Kalafior piekę rzadziej, ale od razu całą główkę. Delikatnie posolony, skropiony oliwą sezamową, jest natchnieniem. Na przykład do smażonej komosy ryżowej z czerwoną fasolą, do omleta, placuszków z ryżem. Tym razem był dodatkiem do makaronu, przerobionej wersji carbonary. A ten uśmiech jest najlepszym "dziekuję".
Naleśnikowe sakiewki z farszem z soczewicy, kurczaka i warzyw
W ostatnich miesiącach rzadko gotowałam w tygodniu. Przekazałam "pałeczkę" mamie, która opiekuje się Kacprem. I On, i Ona lubią spędzać czas w kuchni, ale nie zawsze się zgrywają. On przede wszystkim chciałby miksować, ubijać, ścierać, przelewać, mieszać... W części jej towarzyszy, ale w większości "utrudnia". Teraz, kiedy wiosna zawitała na dobre, wolę, żeby spędzali wspólny czas na placu zabaw. Tam zgrywają sie idealnie. On zjeżdża, Ona łapie. Ona buduje, On rujnuje. Ona huśta, On piszczy, z zachwytu. A ja wróciłam do kuchni. Wieczorami wymyślam obiady, które po powrocie ze spacerów pieką lub tylko odgrzewają.
Cezar, z pieczonymi warzywami
3 główki mini sałaty rzymskiej
1 polędwiczka z indyka
pół cukini
4 małe, pieczone buraki
1 mała bagietka
parmezan
Poledwiczkę oczyścić z błon, opłukać I osuszyć. Natrzeć solą I pieprzem, odłożyć. Buraki obrać ze skóry, zawinąć w folie aluminiową I piec, najlepiej przy innej okazji, na przykład chleba, pieczeni, godzinę. Ostudzić. Cukinię pokroić w pół centymetrowe plastry. Posolić I zostawić, az zacznie puszczać sok. Zebrać płyn ręcznikiem papierowym, rozgrzac grillową patelnię I piec, aż zaczną sie pojawiac zrumienione paski. Z sałaty usunąć nieprzydatne liście, pozostałe oddzielić od głąba I zanurzyć w lodowatej wodzie. Zostawić na minimum pół godziny. Po tym czasie nabiorą sprężystości. Osuszyć, porwac I ułozyć na dużym talerzu lub półmisku.
Rozgrzać górną grzałkę piekarnika I patelnię grillową. Bagietkę podzielić na cienkie kromki, brzego potrzeć ząbkiem czosnku, posmarowac masłem I posypac startym parmezanem. Polędwiczkę grillować przykrytą papierem do pieczenia, po 5 minut z kazdej strony. Pod koniec grillowania wstawić blachę z grzankami I zrumienić. Mięso zostawić chwile na decse do krojenia. Przytrzymac szpikulcem I pokroić w skośne plastry. Na sałacie ułożyc pokrojone plastry buraków, cukini, I indyka. Polać obficie sosem z tego przepisu. Talerz udekorować grzankami I płatkami parmezanu.
Fusilli gigante z klopsikami z indyka, młodym szpinakiem i młodym czosnkiem
Warzywniaki zaczynają przykuwać uwagę. Pojawiły się już młode pędy botwinki, szpinaku, szczaw. Rzodkiewka, kalarepa, młody czosnek. W telewizji zielona rewolucja, na talerzach coraz mniej mięsa. Nie bronię się przed nim ostatecznie, ale zaczynam omijać wieprzowinę, wołowinę kupuję już tylko do hamburgerów, kurczaki z wiadomego źródła. Indyka kupuję w wybranych miejscach. Mam przekonanie, że smakuje podobnie i nie dziwię się, kiedy ten sam przepis smakuje za każdym razem inaczej. Potrafię przygotować i udziec, i filet, i golonki, a nawet szyje. Dlatego do pulpetów używam już tylko jego.
W wielu miejscach nie chcą mielić drobiu (nie wiem skąd taka polityka), ale dla tych którzy nie mają maszynki, wystarczy malakser. Przygotowałam masę, z której zrobiłam dwa dania. Przepis na zupę tutaj. Przepis na makaron poniżej.
W wielu miejscach nie chcą mielić drobiu (nie wiem skąd taka polityka), ale dla tych którzy nie mają maszynki, wystarczy malakser. Przygotowałam masę, z której zrobiłam dwa dania. Przepis na zupę tutaj. Przepis na makaron poniżej.
niedziela, 24 kwietnia 2016
wtorek, 23 lutego 2016
Rigatoni z porem i pieczarkami
Niedawno pisałam, że najlepsze są najprostsze dania. Bronią się produktami dobrej jakości, a nadmiar przypraw i dodatków może im tylko zaszkodzić. Powiecie, że nie ma nic nadzwyczajnego w pieczarkach czy porze. Ja jednak potrafię docenić mięsistego, białego, prawie pachnącego grzyba, a jeszcze bardziej twardy i niepożółkły por. Pierwotnie chciałam zrobić tartę, ale uznałam, że dobrze wysmażone, chrupiące pieczarki lepiej się sprawdzą z makaronem. Chlust dobrego alkoholu, świeżo mielony pieprz i spora ilość natki pietruszki wystarczą, żeby uznać ten prosty mariaż za idealne połączenie.
Śniadaniowe francuskie tosty na wypasie, na specjalne życzenie
Wiktor. Mój pierworodny, któremu zawdzięczam miłość do gotowania. Od zawsze pozwalał mi na eksperymenty i przez całe nasze wspólne życie podkręcał moją pasję. Gotowanie, dla niego, nigdy nie kończy się w garnku. Zasiada do stołu, z porcją dla olbrzyma, oczy mu się śmieją, a zapał nie stygnie do ostatniego kęsa. To najprzyjemniejsza chwila w całym procesie.
Tego dnia, a była to sobota, prawie południe, jak zwykle głodny wyłonił się z pokoju. "Mamusiu, zrobisz mi śniadanie na wypasie?" Czyli co?, zapytałam. "Jajka, bekon, tosty francuskie." Chwilę wcześniej posprzątałam po śniadaniu dla Kacpra, po ciasteczkach, które z nim wcześniej piekłam, po pierwszej fazie obiadowej. A tu znowu mam wizję trzech patelni i kolejne minuty w kuchni... Pospiesznie posmarowałam chleb masłem, rzuciłam szynkę i chciałam wrzucić do piekarnika. Potem tylko rach ciach sadzone i oczekiwania spełnione, pomyślałam. Wszedł ponownie sekundę przed tym, jak blacha miała wjechać do pieca. Spojrzał na mnie tymi wielkimi, smutnymi oczami i powiedział:"to dla mnie? chciałem francuskie?". Trochę się zbiesiłam, coś tam burknęłam, ale nie miałam zamiaru zmieniać zdania. Odchodząc powiedział:"chciałem tylko, żeby dzisiaj było inaczej...". Zrobiło mi się głupio i czułam, że sprawiłam mu przykrość. Nie mam już dla niego tyle czasu co kiedyś, zostaje nam weekend na wspólne biesiadowanie. Złajałam się i w pięć minut przygotowałam śniadanie na wypasie. Gotowanie ciagle pozostaje jednym ze sposobów na powiedzenie "kocham Cię Synku"...
czwartek, 18 lutego 2016
Wyśmienity pasztet z tego co zostało po bulionie
Mięsne pasztety robię dwa razy w roku, przed świętami. Odpowiednio dobieram składniki, długo gotuję różne mięsa, przynajmniej dwukrotnie mielę. Piekę zazwyczaj dwie lub trzy keksówki, bo zawsze jedną zamrażam. W zwykłym okresie robię pasztety warzywne, z warzyw, które zostają z gotowania bulionów lub upieczonych na tę właśnie okazję. Tym razem połączyłam gotowaną włoszczyznę z pieczoną papryką (pierwotnie miałam zrobić paprykowy hummus), soczewicą i gotowanym kurczakiem. Zasada "w mojej kuchni nic się nie marnuje" nabiera rumieńców, kiedy "przy okazji" powstaje coś absolutnie pysznego. Nie użyłam typowych przypraw, kolendry, kuminu czy imbiru, a tylko sól i pieprz. Pasztet smaruje się idealnie, ale pozwala się też kroić. Można go podać z sosem tatarskim lub piklami.
Cacio a pepe, z dodatkami
Jest taki kulinarny program "Doskonałe trio", w którym znakomity angielski kucharz, zaprasza dwóch kolegów po fachu i razem gotują konkursowe dania z trzech składników. Inspirowałam się wieloma z nich i uwierzcie mi, to wcale niełatwe zadanie. Uczestnicy programu mają dostęp do warzyw i owoców prosto z ogrodu właściciela lub korzystają z hodowli okolicznych farmerów. Wniosek? Proste dania bronią się tylko dobrym produktem.
Cacio a pepe to popisowy makaron jednej z bohaterek filmu Ugotowani, też z trzech składników. Obejrzałam go z dwóch powodów. Po pierwsze, bo kulinarny wątek, po drugie Alicia Vikander. Niestety Alicii było zdecydowanie za mało, a wątek kulinarny niedopracowany. To co było dopracowane to ów pasta, szlifowana przez jedyną kobietę w zespole, graną brawurowo przez Siennę Miller. To wyborne danie, na które oryginalny przepis podaje Kino i Kuchnia, a które wzbogaciłam o zieleninę i mięcho, bo bez niego trudno mi nasycić trzech łakomczuchów, choć tłumaczę im, że to nawyk, który tkwi w ich głowach, a nie w żołądku. Podstawą cacio a pepe jest pecorino romano. Próbowałam z grana padano, parmezanem i albo robi się klucha albo zostają grudki. Dlatego uczulam na doskonałe trio: tylko świeżo mielony pieprz, tylko pecorino i tylko dobry makaron :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




