Niedawno odwiedziłam rodzinne, lubuskie lasy. W trudnych okolicznościach, okoliczności przyrody zapewniły prawdziwy relaks! Mama, ciocia, wujek, kuzyn i ja, amatorka, ruszyliśmy w sobotni poranek na grzybobranie z poważnym wyzwaniem: pełne wiadra, bo wszystkie zebrane owoce lasu jadą do Torunia! Bo Torunianka sama na grzyby nie pójdzie, a nawet jeśli to w głąb lasu się nie zapuści. I tak przez niespełna trzy godziny buszowałam po kniei, gaju i gęstwinie. Rozśmieszały mnie nawoływania cioci, która raz po raz pohukiwała jak sowa, wujka, który z kolei krzyczał "echo!", i mama, która nic sobie z tego nie robiła. Wysnułyśmy nawet spiskową teorię, że chowa nam się specjalnie ;) Nigdy nie lubiłam chodzić na grzyby tylko z nią, bo gubi ścieżki, znika z horyzontu, włącza super bieg niczym przecinak i odbiera mi przyjemność snucia się między drzewami. Jednak to ona zawsze wraca z lasu z pełnym koszem. Tym razem rodzinna "rywalizacja" skończyła się remisem. Nawet ja, amatorka, nie byłam gorsza, i choć znalazłam tylko jednego prawdziwka, za to najwięcej malutkich, zdrowych czarnych łebków, wprost do zalewy octowej. Wieczorem ugotowałam dla całej rodziny makaron z leśnymi skarbami i boczkiem, a Wam podrzucam pomysł na śniadanie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadania. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 8 października 2017
piątek, 11 listopada 2016
piątek, 3 czerwca 2016
Owsianka z arbuzową galaretką
Galaretki z chia są dodatkiem do wielu deserów, śniadań czy owocowych kokatjli. Robię je z owocowych soków, jabłek, arbuzów, mango, z truskawek, a nawet z wody. Później tylko dodaję do gotowych dań i w ten sposób przemycam dodatkową porcję zdrowia. Moje dzieci bardzo lubią te strzelające w zębach nasionka bogate w wapń i kwasy omega-3.
środa, 18 maja 2016
Twarogowe kluseczki z batatem
Rzadko jem puree ze zwykłych ziemniaków. Lubię pieczone, same, w zapiekankach, jako dodatek do zup, czy tart. Znam mnóstwo przepisów, żeby urozmaicić danie warzywem bardzo popularnym na stołach kobiet w mojej rodzinie. Może dlatego nie przepadam za tradycyjną, duszoną z tłuszczem czy śmietaną pyrą. Za to przepadam za batatem, a jednak rzadko z nim gotuję.
Wrzuciłam dwa niewielkie do koszyka w trakcie weekendowych zakupów, ale już przy kasie zaczęłam się zastanawiać czy aby znowu nie skończą jako chrupiące czipsy, skądinąd pyszne. Szybko je ugotowałam, w łupinkach i czekałam na zew lodówki. Nie przyszedł. Łupinki marszczyły się coraz bardziej, a bulwy kurczyły się na moich oczach.
Twarogowe kluseczki to u nas standard w tygodniu, obowiązkowo z jagodami. Reszta historii skończyła się na talerzu, a batat był jego bohaterem.
środa, 27 kwietnia 2016
piątek, 25 marca 2016
Domowy majonez z oleju lnianego z kurkumą
Lubię majonez, ale swój. Kupne majonezy mają bliżej nieokreślone składy, pełno w nich substancji utrwalających i smakują bardzo podobnie.
W przedświątecznych okresach, babcia "kazała" mi kręcić domowy majonez zwykłą, kuchenną rózgą. Byłam wtedy małą dziewczynką, której omdlewała ręka. Babcia nie zwalniała tempa i cienką strużką wlewała rzepakowy olej, raz chwaląc, raz ganiąc moje ucieranie. Dzisiaj, kiedy mogę zastąpić rózgę robotem, wspominam tamte czasy z przyjemnością.
Ją wspominam z miłością.
Przez cały rok jedliśmy "cokolwiek", żeby w Święta cieszyć się czymś wyjątkowym, czymś zrobionym od początku do końca.
Dzisiaj, choć jest wiele potraw zarezerwowanych na konkretne Święta, te granice się zacierają. Bez okazji gotujemy przysmaki i wyrafinowane dania. Kupujemy mniej "gotowców",ale nie do końca potrafimy zrezygnować z kulinarnych "nałogów". Mam kilka swoich, passaty z Lidla, musztardy smakowe, marmolady różane czy figowe.
Mogę wszystko zrobić sama, ale doba ma tylko dwadzieścia cztery godziny, a ja tylko dwie ręce, które i tak są pełne "Kacpra".
Dlatego kupiłam sobie asystenta. I choć za mnie nie gotuje, to większość sprawnie obrabia. Skromny, od Philipsa, bardzo ułatwił mi życie i zrobił ze mną przepyszny, domowy majonez.
Ją wspominam z miłością.
Przez cały rok jedliśmy "cokolwiek", żeby w Święta cieszyć się czymś wyjątkowym, czymś zrobionym od początku do końca.
Dzisiaj, choć jest wiele potraw zarezerwowanych na konkretne Święta, te granice się zacierają. Bez okazji gotujemy przysmaki i wyrafinowane dania. Kupujemy mniej "gotowców",ale nie do końca potrafimy zrezygnować z kulinarnych "nałogów". Mam kilka swoich, passaty z Lidla, musztardy smakowe, marmolady różane czy figowe.
Mogę wszystko zrobić sama, ale doba ma tylko dwadzieścia cztery godziny, a ja tylko dwie ręce, które i tak są pełne "Kacpra".
Dlatego kupiłam sobie asystenta. I choć za mnie nie gotuje, to większość sprawnie obrabia. Skromny, od Philipsa, bardzo ułatwił mi życie i zrobił ze mną przepyszny, domowy majonez.
Kanapka z tatarem ze śledzia, awokado i pieczonym jabłkiem. Świąteczna przekąska.
Składniki:
3 filety (kupuję a'la matjas w Lidlu), odsączone z oliwy
2 łyżeczki posiekanych kaparów
1 łyżeczka posiekanego, zielonego pieprzu z zalewy
1 szalotka, w kosteczkę
5 korniszonów, w kosteczkę
pół łyżeczki pieprzu syczuańskiego
olej lniany
do podania: pół awokado
1 jabłko
kilka listków tymianku
Filety pokroić w grubą kostkę. Wymieszać z pozostałymi składnikami i zalać olejem (od Was zależy czy tatar ma w nim pływać). Zostawić na dwa dni w lodówce, ale mieszać co kilka godzin.
Jabłka pokroić w plastry, posypać tymiankiem i prużyć na suchej patelni, aż lekko zmiękną.
Przed podaniem dodać do tatara pokrojone w grubą kostkę awokado.
Posmarować kromki chleba domowym majonezem. Położyć tatara i udekorować plastrami jabłek
Słoneczny poranek w Toruniu, dla mnie, słoneczna jaglanka, z owocami, dla Was.
Składniki dla 4 osób:
1 szklanka suchej kaszy jaglanej
1,5 szklanki zimnej wody
1 duże jabłko, w cieniutkie plasterki
1 banan, w plastry
cynamon
imbir
1 łyżeczka erytrolu
łyżka masła
łyżka mascarpone
pół szklanki mleka migdałowego
Kaszę płukać pod zimną wodą, aż będzie przeźroczysta. Przelać minimum dwa razy wrzątkiem. Zalać wodą, przykryć i gotować, na wolnym ogniu, przez dziesięć minut. Nie odkrywać i zostawić na kolejne dziesięć. Po tym czasie rozpulchnić widelcem w dużej misce, lekko przestudzić.
Na dużej patelni rozpuścić masło, wrzucić jabłka, dodać cynamon, imbir i prażyć, aż będą prawie miękkie. Pod koniec dodać banana. Odłożyć łyżkę na wierzch miseczek, do reszty dodać kaszę, mascarpone i mleko. Gotować, aż wchłonie cały płyn. Podać w małych miseczkach polaną syropem klonowym
Tamago. Japoński omlet.
Nie mam specjalnej, kwadratowej patelni. Nie dodałam klasycznych przypraw, bulionu ani mirinu. Zrobiłam najprostszą wersję i podałam go z jagodowym jogurtem.
Użyłam dwóch jajek, jednego białka, 50 ml mleka ryżowego i łyżeczkę jasnego sosu sojowego.
Mocno rozgrzałam patelnię, na widelec nabiłam kawałek masła klarowanego (może być olej ryżowy), wysmarowałam boki i dno. Jajka roztrzepałam z resztą. Wlałam cieniutką warstwę, a kiedy zaczęła się ścinać zwinęłam w naleśnik i zostawiłam na brzegu patelni. Wlałam kolejną cieniutką warstwę, podważyłam zwinięty rulon, a kiedy zaczęła się ścinać zwinęłam razem z pierwszym rulonem. Powtarzałam do wyczerpania masy jajecznej. Lekko ostudziłam i pokroiłam w grube plastry.
I jak mnie oceniacie? To mój pierwszy raz!
Mistrza można podejrzeć tutaj https://www.youtube.com/watch?v=NTIcJ_tdEJM
Pasta z łososiowych brzuszków. Świąteczna kanapka.
Składniki:
4 wędzone brzuszki łososia
5 ugotowanych jajek
100 g startego cheddara
2 czubate łyżki domowego majonezu
kilka kropel soku z cytryny
dużo kopru
posiekany szczypior
świeżo mielony pieprz
do podania: plastry awokado
Z brzuszków usunąć skórę i nadmiar tłuszczu. Porwać mięso na kawałki. Jajka zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Ser zetrzeć na tarce o cienkich oczkach. Wymieszać wszystkie składniki. Posmarować kromki chleba i udekorować plastrami awokado.
wtorek, 23 lutego 2016
Pankejki z amarantusa i banana. BLW
Od zawsze noszę w sobie przekonanie, że śniadanie powinno być ciepłe, zdrowe, energetyczne i zjedzone ;) Dlatego wybieram ulubione warianty, w których przemycam powyższe kryteria. Zazwyczaj potrafię pogodzić obydwu synów, mimo, że dzieli ich kilkanaście lat świetlnych ;) Obydwaj uwielbiają placuszki, racuszki, naleśniki, kluseczki, omlety. Rzadziej robię kanapki, bo starszy zabiera ich całą furę na wynos. Dzisiaj poczęstowałam ich zdrowszą wersją pankejków, z dodatkiem amarantusa, który wzbogacił klasyczne placuszki o radość mamy, bo ta nie może wyjść z podziwu ile jest w stanie zjeść dwudziestomiesięczny Chłopczyk. Bo to, że dorosły Chłopak pochłania stertę placków, już nikogo nie dziwi :)
Śniadaniowe francuskie tosty na wypasie, na specjalne życzenie
Wiktor. Mój pierworodny, któremu zawdzięczam miłość do gotowania. Od zawsze pozwalał mi na eksperymenty i przez całe nasze wspólne życie podkręcał moją pasję. Gotowanie, dla niego, nigdy nie kończy się w garnku. Zasiada do stołu, z porcją dla olbrzyma, oczy mu się śmieją, a zapał nie stygnie do ostatniego kęsa. To najprzyjemniejsza chwila w całym procesie.
Tego dnia, a była to sobota, prawie południe, jak zwykle głodny wyłonił się z pokoju. "Mamusiu, zrobisz mi śniadanie na wypasie?" Czyli co?, zapytałam. "Jajka, bekon, tosty francuskie." Chwilę wcześniej posprzątałam po śniadaniu dla Kacpra, po ciasteczkach, które z nim wcześniej piekłam, po pierwszej fazie obiadowej. A tu znowu mam wizję trzech patelni i kolejne minuty w kuchni... Pospiesznie posmarowałam chleb masłem, rzuciłam szynkę i chciałam wrzucić do piekarnika. Potem tylko rach ciach sadzone i oczekiwania spełnione, pomyślałam. Wszedł ponownie sekundę przed tym, jak blacha miała wjechać do pieca. Spojrzał na mnie tymi wielkimi, smutnymi oczami i powiedział:"to dla mnie? chciałem francuskie?". Trochę się zbiesiłam, coś tam burknęłam, ale nie miałam zamiaru zmieniać zdania. Odchodząc powiedział:"chciałem tylko, żeby dzisiaj było inaczej...". Zrobiło mi się głupio i czułam, że sprawiłam mu przykrość. Nie mam już dla niego tyle czasu co kiedyś, zostaje nam weekend na wspólne biesiadowanie. Złajałam się i w pięć minut przygotowałam śniadanie na wypasie. Gotowanie ciagle pozostaje jednym ze sposobów na powiedzenie "kocham Cię Synku"...
czwartek, 18 lutego 2016
Wyśmienity pasztet z tego co zostało po bulionie
Mięsne pasztety robię dwa razy w roku, przed świętami. Odpowiednio dobieram składniki, długo gotuję różne mięsa, przynajmniej dwukrotnie mielę. Piekę zazwyczaj dwie lub trzy keksówki, bo zawsze jedną zamrażam. W zwykłym okresie robię pasztety warzywne, z warzyw, które zostają z gotowania bulionów lub upieczonych na tę właśnie okazję. Tym razem połączyłam gotowaną włoszczyznę z pieczoną papryką (pierwotnie miałam zrobić paprykowy hummus), soczewicą i gotowanym kurczakiem. Zasada "w mojej kuchni nic się nie marnuje" nabiera rumieńców, kiedy "przy okazji" powstaje coś absolutnie pysznego. Nie użyłam typowych przypraw, kolendry, kuminu czy imbiru, a tylko sól i pieprz. Pasztet smaruje się idealnie, ale pozwala się też kroić. Można go podać z sosem tatarskim lub piklami.
Racuchy z kukurydzy ze zdrowym karmelem. BLW
Kiedy gotuję bez przerwy, pomysły wskakują do głowy jak szalone. Nie nadążam za myślami i przeganiam te, które chcą mnie na dłużej przykuć do kuchni, a podążam za tymi, które rodzą szybkie, zdrowe i niedrogie dania, uwzględniając weekendowe zakupy, zasoby spiżarni, lodówki i warzywniaka. W tygodniu powstają potrawy z niewykorzystanego awokado, połówek jabłek, resztek wędlin, warzyw z bulionu... Powstają też zupełnie nowe przepisy, ale nie mam odpowiedniego światła, żeby się nimi z Wami podzielić, bo wychodzę z domu kiedy jest jeszcze ciemno i wracam, kiedy już jest ciemno. Światłość widzę jedynie przez witryny w pracy, ale to nie ta sama "światłość", która rozbudza kulinarną wyobraźnię ;)
Kiedyś wieczorami przeglądałam namiętnie inne strony kulinarne, branżowe miesięczniki, książki kucharskie. Dzisiaj koncentruję się na polubionych stronach na fejsbuku. Bywa, że wpadnie coś ciekawego w oko, a bywa, że tygodniami nie znajduję inspiracji. Z przepisem na kukurydziane racuchy było inaczej. Zwróciłam uwagę na polemikę jednej z blogerek z bardzo rozpoznawalną sieciówką. Weszłam na ich stronę, żeby ocenić przedmiotowość dyskusji i natknęłam się na przepis Pawła Małeckiego. Pominęłam banany, zmieniłam proporcje, ale i tak sama w życiu nie wpadłabym na to, żeby zmiksować kukurydzę, nie bardzo lubianą, i jeszcze dodać ją do słodkich racuchów! Zatem z góry dziękuję za toczące się boje, czy słusznie czy nie, nie mnie to oceniać, ale bez nich nie trafiłabym na przepis, który wyrwał z butów moich trzech, wytrawnych smakoszy :)
wtorek, 16 lutego 2016
Amarantusowe naleśniki z ricottą i powidłami z mirabelek. BLW
Mąka amarantusowa ma bardzo specyficzny smak i aromat, ale można ja polubić, szczególnie kiedy pozna się jej walory zdrowotne. Próbowałam też zrobić naleśniki bez dodawania innych mąk. Wyszły, owszem, zostały zjedzone, owszem, ale tylko przez młodszego smakosza. Starszego trudniej mi przekonać do zdrowszej wersji słynnych, maminych naleśników, skoro karmię go nimi od prawie siedemnastu lat! Nie zamyka się na kulinarne odkrycia, ale najbardziej ceni sobie smak znanych mu śniadań. A ja nie lubię go drażnić wczesną porą, bo i tak kiepsko bywa z porannym nastrojem. Dlatego tym razem "dosmaczyłam" amarantusa znanym żytem i pszenicą, dodałam ulubione mirabelki i był zachwycony. W dobrym tonie podziekował za śniadanie , i w jeszcze lepszym nastroju wyruszył na podbój świata ;)
Sałatka z gotowanego indyka, gotowanych warzyw i czarnych oliwek. BLW
Pokrojone dodaję do zupy, miksuję i mieszam z dodatkiem cieciorki czy soczewicy na pasztet, robię zwykłą sałatkę warzywną. Tym razem dodałam oliwki, korniszony i kiełki rzodkiewki. Połączyłam delikatnym sosem jogurtowym i dodałam porwanego indyka. Lekka, sycąca sałatka była zwieńczeniem bardzo kulinarnego dnia.
piątek, 22 stycznia 2016
Zielony omlet z pesto z jarmużu, awokado i szczypioru. BLW
Po upieczeniu stracił swój kolor, tylko awokado nie poddało się obróbce cieplnej i utrzymało żywą, głęboką zieleń. Jakiś czas temu w sieci było mnóstwo przepisów na zapiekane awokado z jajkiem. Wypróbowałam i ja, ale to kompletnie nie moja bajka. Wolę smaczliwkę jako dodatek do jajek, jak w tym olecie. Jak na razie najlepsze połączenie to jajecznica wymieszana z surowym, rozgniecionym awokado. Ulubiona kanapka Wiktora i Kacpra :)
Klasyczna owsianka z karmelizowanym bananem, kiwi i pestkami garantu. BLW
Wiktor wyjechał na ferie to mogę poeksperymentować z owsiankami. Nie mogę go przekonać do dobrodziejstwa płatków owsianych, w śniadaniowej, ciepłej odsłonie. Dosypuję je do deserów z jogurtu naturalnego, piekę na nich spody do ciast czy serników, wymyślam zdrowe ciasteczka, zapiekam z owocami, robię z nich kruszonki do crumble. Każdą z wymienionych się zajada i nie zastanawia nad słusznością płatków w przepisie. W przypadku owsianki "odrzuca" go konsystencja. Twierdzi, że jest "glutowata", że to jedzenie dla niemowlaków, że ze wszystkich owsianek na świecie wybiera bekon z jajkami ;) To nie do końca prawda, bo zdażyło się, że zjadł kokosową, w całości, bez słowa. Może to kwestia wilczego głodu, a może uprzejmości. Zamiast zgadywać, odpuszczę. Mam w zanadrzu tyle pozycji śniadaniowych, że nie będę go zmuszać do tej, którą akurat mi najłatwiej i najszybciej przygotować.
piątek, 15 stycznia 2016
Miska zdrowia. BLW
Właściwie to żaden przepis. Bardziej podpowiedź co zrobić, kiedy Polacy rozgrywają mecz życia, a Dziecko wróciło do domu po intensywnym wysiłku i nie chce poczekać na obiad. Na pewno macie pod ręką różne ziarenka, suszone owoce, świeże owoce, płatki i jogurt naturalny. Wystarczy wymieszać swój pomysł i wręczyć na przeczekanie. U mnie się sprawdza. I Duży i Mały uwielbia te mieszanki, ja też, bo wrzucam tam solidną porcję zdrowia i dalej mogę kibicować Michałowi ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



