Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przystawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przystawki. Pokaż wszystkie posty
sobota, 7 października 2017
piątek, 25 marca 2016
Domowy majonez z oleju lnianego z kurkumą
Lubię majonez, ale swój. Kupne majonezy mają bliżej nieokreślone składy, pełno w nich substancji utrwalających i smakują bardzo podobnie.
W przedświątecznych okresach, babcia "kazała" mi kręcić domowy majonez zwykłą, kuchenną rózgą. Byłam wtedy małą dziewczynką, której omdlewała ręka. Babcia nie zwalniała tempa i cienką strużką wlewała rzepakowy olej, raz chwaląc, raz ganiąc moje ucieranie. Dzisiaj, kiedy mogę zastąpić rózgę robotem, wspominam tamte czasy z przyjemnością.
Ją wspominam z miłością.
Przez cały rok jedliśmy "cokolwiek", żeby w Święta cieszyć się czymś wyjątkowym, czymś zrobionym od początku do końca.
Dzisiaj, choć jest wiele potraw zarezerwowanych na konkretne Święta, te granice się zacierają. Bez okazji gotujemy przysmaki i wyrafinowane dania. Kupujemy mniej "gotowców",ale nie do końca potrafimy zrezygnować z kulinarnych "nałogów". Mam kilka swoich, passaty z Lidla, musztardy smakowe, marmolady różane czy figowe.
Mogę wszystko zrobić sama, ale doba ma tylko dwadzieścia cztery godziny, a ja tylko dwie ręce, które i tak są pełne "Kacpra".
Dlatego kupiłam sobie asystenta. I choć za mnie nie gotuje, to większość sprawnie obrabia. Skromny, od Philipsa, bardzo ułatwił mi życie i zrobił ze mną przepyszny, domowy majonez.
Ją wspominam z miłością.
Przez cały rok jedliśmy "cokolwiek", żeby w Święta cieszyć się czymś wyjątkowym, czymś zrobionym od początku do końca.
Dzisiaj, choć jest wiele potraw zarezerwowanych na konkretne Święta, te granice się zacierają. Bez okazji gotujemy przysmaki i wyrafinowane dania. Kupujemy mniej "gotowców",ale nie do końca potrafimy zrezygnować z kulinarnych "nałogów". Mam kilka swoich, passaty z Lidla, musztardy smakowe, marmolady różane czy figowe.
Mogę wszystko zrobić sama, ale doba ma tylko dwadzieścia cztery godziny, a ja tylko dwie ręce, które i tak są pełne "Kacpra".
Dlatego kupiłam sobie asystenta. I choć za mnie nie gotuje, to większość sprawnie obrabia. Skromny, od Philipsa, bardzo ułatwił mi życie i zrobił ze mną przepyszny, domowy majonez.
Kanapka z tatarem ze śledzia, awokado i pieczonym jabłkiem. Świąteczna przekąska.
Składniki:
3 filety (kupuję a'la matjas w Lidlu), odsączone z oliwy
2 łyżeczki posiekanych kaparów
1 łyżeczka posiekanego, zielonego pieprzu z zalewy
1 szalotka, w kosteczkę
5 korniszonów, w kosteczkę
pół łyżeczki pieprzu syczuańskiego
olej lniany
do podania: pół awokado
1 jabłko
kilka listków tymianku
Filety pokroić w grubą kostkę. Wymieszać z pozostałymi składnikami i zalać olejem (od Was zależy czy tatar ma w nim pływać). Zostawić na dwa dni w lodówce, ale mieszać co kilka godzin.
Jabłka pokroić w plastry, posypać tymiankiem i prużyć na suchej patelni, aż lekko zmiękną.
Przed podaniem dodać do tatara pokrojone w grubą kostkę awokado.
Posmarować kromki chleba domowym majonezem. Położyć tatara i udekorować plastrami jabłek
Pasta z łososiowych brzuszków. Świąteczna kanapka.
Składniki:
4 wędzone brzuszki łososia
5 ugotowanych jajek
100 g startego cheddara
2 czubate łyżki domowego majonezu
kilka kropel soku z cytryny
dużo kopru
posiekany szczypior
świeżo mielony pieprz
do podania: plastry awokado
Z brzuszków usunąć skórę i nadmiar tłuszczu. Porwać mięso na kawałki. Jajka zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Ser zetrzeć na tarce o cienkich oczkach. Wymieszać wszystkie składniki. Posmarować kromki chleba i udekorować plastrami awokado.
czwartek, 18 lutego 2016
Wyśmienity pasztet z tego co zostało po bulionie
Mięsne pasztety robię dwa razy w roku, przed świętami. Odpowiednio dobieram składniki, długo gotuję różne mięsa, przynajmniej dwukrotnie mielę. Piekę zazwyczaj dwie lub trzy keksówki, bo zawsze jedną zamrażam. W zwykłym okresie robię pasztety warzywne, z warzyw, które zostają z gotowania bulionów lub upieczonych na tę właśnie okazję. Tym razem połączyłam gotowaną włoszczyznę z pieczoną papryką (pierwotnie miałam zrobić paprykowy hummus), soczewicą i gotowanym kurczakiem. Zasada "w mojej kuchni nic się nie marnuje" nabiera rumieńców, kiedy "przy okazji" powstaje coś absolutnie pysznego. Nie użyłam typowych przypraw, kolendry, kuminu czy imbiru, a tylko sól i pieprz. Pasztet smaruje się idealnie, ale pozwala się też kroić. Można go podać z sosem tatarskim lub piklami.
wtorek, 16 lutego 2016
Piramidki z ziemniaków zamiast czipsów
Jadacie czipsy? Bo mi się zdarza, ale tylko jeden smak, z jednej firmy i tylko w chwili totalnej niemocy kulinarnej, kiedy już nic nie potrafi zaspokoić "chorych" zachcianek. Brzmi nielogicznie, bo przecież zawsze mogę usmażyć coś z pyrów, ale nie zawsze mam siłę... Inaczej jest z piramidkami, które podpatrzyłam na stronie Tip Hero, łatwiejszą wersją domowych czipsów, które pociął w talarki malakser, same pieką się w piekarniku, a w domu nie roznosi się aromat smażonego oleju. Przyjemnie chrupią i smakują tysiąc razy lepiej od tych, do których słabość skończyła się właśnie teraz ;) Zjadłam je z gotowanymi warzywami i delikatnym sosem jogurtowym.
Chrupaki z pastą z cieciorki i sardynek, z harissą. BLW
2 sardynki z puszki (u mnie w oleju, ale mogą być w pomidorach)
200 g ciecierzycy ze słoika, bez zalewy
2 suszone pomidory
4 łyżki oliwy z pomidorów
1 ząbek czosnku
kilka kropel soku z cytryny
natka pietruszki lub listki kolendry do podania
ćwierć łyżeczki harissy, chyba, że wolicie ostrzejszy smak, to można dac więcej
Gotowa pastę wymieszac z sokiem i posiekanymi ziołami. Podać z chrupkim pieczywem.
piątek, 22 stycznia 2016
Pieczona brukselka i pietruszka, z serem gorgonzola
Brukselka ma więcej przeciwników niż zwolenników. Sama też mam z nią problem. Z bułką tartą i masłem jest nie do zaakceptowania. W połączeniu z innymi warzywami psuje mi smak tych drugich, puree z parmezanem i gałką jest zjadliwe, ale nie zachwyca. Może powinnam odpuścić, bo brukselka pozostanie brukselką, ale kiedy leży taka biedna, zapomniana przez większość kupujących, daję jej jeszcze jedną szansę. I co? Okazuje się, że odnalazła się doskonale w towarzystwie pietruszki, okraszona smakiem kopru włoskiego, rozmarynu i czosnku. Pleśniowa, kremowa gorgonzola oddała jej swoją ostrą nutę i tym sposobem stworzyłam danie kompletne.
wtorek, 22 grudnia 2015
Yorkshire pudding z czerwoną fasolą i tuńczykiem. BLW
Składniki na 9 porcji:
4 jajka (wbite do wysokiego kubka)
mleko (tyle, ile jajek)
mąka (tyle, ile mleka)
szczypta soli
Jajka rozbić z mlekiem, dodać mąkę, sól i dokładnie połączyć. W tym czasie wysmarować formę do mufinek oliwą lub klarowanym masłem. Rozgrzać piekarnik wraz z formą do 240 stopni. Wlać do każdego 3/4 ciasta i piec około 20 minut (zmniejszyć temp do 230 stopni)
Wyjąć, przestudzić i wypełnić farszem.
Farsz:
pół puszki czerwonej fasoli
2 laski białego tuńczyka (lub wędzonej ryby)
1 czerwona cebulka, w drobną kostkę
2 garstki kiełek rzodkiewki
czubata łyżka jogurtu naturalnego
80 g startego cheddara
1 łyżka natki pietruszki
4 pikle, miodowe, z Lidla, w kostkę
Wszystko wymieszać. Doprawić kilkoma kroplami soku z cytryny i świeżo mielonym pieprzem
piątek, 9 października 2015
Figi w cieście kokosowym. BLW
Składniki na ciasto:
1 ubite białko
100 g mąki pszennej
1 szklanka mleka kokosowego (mieszam puszkę mleka kokosowego ze szklanką mineralnej wody i z tej mieszanki odmierzam szklankę do ciasta)
ziarenka z połowy laski wanilii
1 łyżka syropu klonowego (można pominąć)
dojrzałe figi
olej kokosowy extra virgin do smażenia
poniedziałek, 21 września 2015
Dyniowe kotleciki z quinoa, szałwią i fetą. BLW
Narobiłam ich tyle, że wystarczyło na trzy dni. W pierwszej odsłonie z duszonym szpinakiem, posypane słoną fetą, smakowały obiadowo. W drugiej, odgrzane na suchej patelni, z plastrem manchego, świeżym pomidorem i liściem sałaty podałam Starszemu na kolację. Zapiekane z plastrem camemberta, polane gęstym jogurtem, zjadłam w porze lunchu, w pracy. Wszystkie trzy opcje smakowały tak dobrze, że zamroziłam, po raz pierwszy, surową dynię. Mam nadzieję, że w zimowe, ponure dni, uda mi się odtworzyć ten lekki, ale kompletny posiłek. Inspirację czerpałam z bloga Joli.
środa, 16 września 2015
Orzechowy pasztet z dyni. BLW
...bo dynia była pyszna. A nie zawsze taka jest. Nie mam patentu jak rozpoznać tę soczystą i słodką. Naiwnie wierzę sprzedawcom, że to właśnie ona jest tą której poszukuję, a potem okazuje się mdła i włóknista. Z oszukanej głowy ulatują wszystkie pomysły. Tym razem jednak wybrałam bez pudła i dlatego oprócz kotlecików z dyni i komosy ryżowej zrobiłam pasztet z pieczonej dyni. Spontanicznie i wyszła bomba, powiadam Wam. W przepisie nie ujęłam mięsa ze skrzydeł gęsi, na których ugotowałam bardzo aromatyczny bulion. Było go naprawdę niewiele, a szkoda, bo to szlachetne mięsiwo i nawet ta odrobina wzbogaciła smak pasztetu o dodatkowe walory.
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
Kashi, czyli sushi z jaglanki. BLW
W mojej rodzinie sushi lubi tylko Wiktor. Mi smakują ze smażonym węgorzem i to tylko w dwóch miejscach, bydgoskiej Drukarni i Domu Sushi w Toruniu. Wszystkie inne maki, futomaki czy nigiri mogłyby nie istnieć. Co innego rytuał przyrządzania, a potem zjadania. To coś dla mnie. W każdym płacie nori inne dodatki, precyzja przy zwijaniu, krojeniu. I ta zabawa z wasabi, sosem sojowym czy imbirem. Nie dojdę do wprawy kung fu sushi, ale na pewno wywrócę tradycję, zawijając w wodorosty kasze jaglaną. Inaczej ją przyprawiłam i sama zrobiłam serek. Mąż mnie bardzo pochwalił, ten sam mąż, który nie lubi sushi. Zapraszam zatem na kashi czyli sushi z kaszi 
środa, 29 lipca 2015
Biszkoptowe makaroniki. BLW
Z makaronikami jak z bezą. Raz wychodzą, innym razem nie. Od czego zależy sukces wcale "nieskomplikowanych" ciasteczek? Od świeżych białek, od czasu ubijania, od piekarnika, od ilości cukru. Kombinowanie w tym przypadku się nie opłaca. Zasada jest prosta. Na jedno białko przypada "tona" cukru i żadna eksperymentalna teoria tego nie obali. Albo się ciągną, albo są twarde, albo się kruszą i nie można ich poskładać. Dlatego zamiast marnować kolejne jajka, czas i zdrowe słodycze, wybrałam bezpieczny wariant. Ubiłam cale jaja z cukrem kokosowym, który oddał im karmelowy smak i ubrał w piękny kolor. Biszkopciki wyszły chrupiące z zewnątrz i mięciutkie w środku. Taka kanapka to idealne rozwiązanie na śniadanie, przekąskę do wózka, podwieczorek, deser czy kolację. A jak się dziecko uprze, może i na obiad ;)
środa, 22 lipca 2015
Potrawka ze świeżego ogórka z imbirem, cukinią i młodym porem. Letni hit. BLW
Smażone warzywa były dodatkiem do szaszłyków z dorsza i polenty. Postanowiłam jednak umieścić je w osobnym wpisie, bo są wyjątkowo sycące i mogą wystąpić jako samodzielne danie. Szczególnie w upalne, letnie dni, kiedy przebywanie w kuchni nikomu nie służy, nawet takim zapaleńcom gotowania jak ja
Dodatek surowego ogórka i świeżego imbiru, wynosi danie na piedestał z gatunku nieoczekiwane połączenia. Pomysł zaczerpnęłam z artykułu Basi Stareckiej w nowym Kukbuku o sezonie ogórkowym. Pisze w nim jak olśnić świeżym ogórkiem, nudnawym w swych kulinarnych odsłonach. Między innymi sugeruje, żeby go usmażyć w towarzystwie imbiru i mocnych, azjatyckich sosów. Dodatek cukinii, pora i cebuli, nie przeszkadzał, żeby zagrał pierwsze skrzypce.
Serowe krakersy, błyskawiczna przekąska. BLW
Przepis pochodzi z bloga Gotuje, bo lubi, a trafiłam tam, bo szukałam pomysłu na dodatek do paprykarzu, z kaszy jaglanej i tuńczyka (przepis z bloga Filozofia Smaku wkrótce).
Krakersy okazały się trafieniem za trzy punkty. Są kruche, sycące, aromatyczne i można nimi nabierać każdy dodatek jaki zdołacie wymyślić. No może nie ryzykowałabym z budyniem 
Same też są wspaniałą przekąską i dla dziecka i dla dorosłych. Dziecko wytwornie wyjadało nimi paprykarz, a my zajadaliśmy się przy piwie, jak każe autorka, a ja się nie sprzeciwiam 
środa, 15 lipca 2015
Pasztet z pieczonych warzyw, czerwonej soczewicy i kurek* BLW
Pasztet piekłam w dwóch foremkach. Jeden dla Kacpra, drugi, z kurkami, dla nas. Nie wiem czy za sprawą pieczonych, tym razem, warzyw, czy wędzonej papryki czy może kurek, choć i w tym bez, też była cała symfonia smaków. Bezwzględnie najlepszy jaki do tej pory upiekłam, a porównuję też do mięsnych. Podałam z focaccią, z rozmarynem i to już było moje niebo w gębie 
wtorek, 7 lipca 2015
Pasta z awokado. BLW
Składniki:
1 bardzo dojrzałe awokado
pół twarogu, półtłustego
łyżka soku z cytryny
łyżeczka pasty chili (u mnie z pieczonych, ostrych papryczek i oliwy)
2 łyżki oliwy
2 łyżki posiekanej mięty
1 łyżka posiekanych pistacji
(dorośli sypią pół łyżeczki soli)
Wszystkie składniki zgnieść widelcem. Schłodzić. Podać ze świeżą grahamką.
poniedziałek, 29 czerwca 2015
Wegańska, słonecznikowa chałwa z nerkowców. BLW
Właściwie to już nie wiem czy tradycja czy nowe nawyki popchnęły mnie w tym kierunku. Babcia robiła słonecznikową chałwę, ale ucierała ziarna razem z cukrem i olejem lnianym, ręcznie! Ja miałam zrobić orzechowe mleko, potem zmieniłam zdanie na twarożek ze słonecznikiem, aż w końcu powstała wspaniała, wózkowa "podgryzka", jak to kiedyś mówił mój Starszy. Wygląda, może, mało apetycznie, ale zajadamy się nią wszyscy :)
czwartek, 18 czerwca 2015
Fasolka szparagowa, ta sama, a jednak inna. BLW
Fasolka szparagowa z pistacjami i bułką tartą to pomysł, który urodził się w urodzinowy dzień Kacpra. Tyle, że wtedy pistacjowej panierki użyłam do brokuła. Bardzo ożywione warzywo samodzielnie odegrało ważną rolę na urodzinowym przyjęciu i posłużyło za temat konwersacji, nawet, kilku osobom. Powtórzę za nimi: ale dobra ta "bułka", co w niej jest takiego chrupiącego? W fasolce sprawdziła się nie gorzej. Słonawy smak orzeszków zmienił zwykłą bułkę i znane wszystkim danie w przysmak lata.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










