Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chleb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chleb. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 września 2015

Konopny graham z ostropestem. Odtruwamy organizm.

Składniki na 1 podłużny bochenek:
70 g nasion konopi, zmielonych w młynku do kawy
2 łyżki nasion ostropestu, zmielonego w młynku do kawy
50 g żurawiny, posiekanej (można pominąć)
30 g nasion lnu
15 g soli
400 ml letniej wody
8 g suszonych drożdży lub 20 świeżych (wtedy zrobić zaczyn)
200 g mąki pszennej typ 650
300 g mąki graham pszenny typ 1850
Do dzieży miksera wsypać obydwie mąki i wymieszać z drożdżami, solą, ostropestem, nasionami i lnem. Wlać wodę, dodać żurawinę i wyrobić ciasto o dość kleistej strukturze. Przełożyć do wysmarowanej oliwą miski, przykryć i poczekać, aż podwoi objętość. Rozłożyć papier do pieczenia i posypać mąką. Przełożyć masę chlebową i uformować podłużny bochenek. Posypać mąką i przykryć lnianą ściereczką. W tym czasie rozgrzać piekarnik, z garnkiem żeliwnym, do 240 stopni. Przełożyć wyrośnięty chleb, zrobić skośne nacięcia i piec 40 minut (po pierwszych 20 minutach obniżyć temperaturę do 200 stopni). Wyjąć chleb z garnka i studzic na kratce.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Focaccia z rozmarynem. BLW

Mocno spóźniony przepis na focaccię. Przypomniałam sobie o niej, bo rozmroziłam cudnej urody i jeszcze lepszego smaku ostatni kawałek pasztetu z pieczonych warzyw. Tym razem dorobiłam do niego sos z jajek i kaparów z porządną łyżką tartego chrzanu. Kulinarne szaleństwo, brakowało tylko jej, płaskiej, niepozornej wśród przepastnych, pulchnych wypieków, włoskiej księżniczki.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Chlebek bananowy, bez glutenu. BLW

Wśród wielu weekendowych gości, miałam dwójkę dzieci na diecie bezglutenowej. Dzieci jak to dzieci, poskubały i "poleciały", za to dorosłych oczarował smakiem i strukturą. W pierwotnej wersji dodałam jeszcze pół szklanki cukru kokosowego, ale był za słodki, choć smak był bogatszy o karmelową nutę. Podałam z dżemem z mirabelek. 

wtorek, 28 lipca 2015

Razowe mini chlebki z ciecierzycy i słonecznika. BLW

Nazwałam je chlebki, bo identycznie się pieką. Mają twardą skorupkę, zwarty środek, niczym razowiec, miękną po czasie, ale się nie starzeją. Kwestia smaku zależy od Was. Ja wymyśliłam akurat taki, bo muszę na chwilę odstawić gluten i eksperymentuję z produktami bez. Byłam też ciekawa smaku mąki z ciecierzycy. Dodałam ziarna słonecznika, a młodą cebulką podkręciłam smak. Wyszły naprawdę niezłe miniaturki cieciorkowego pumpernikla. Podałam je jako dodatek do sałatki i zrobiłam mini kanapki. Byłam pewna, że Kacper ich nie tknie, jak bardzo się myliłam zobaczcie na zdjęciu :) 

czwartek, 25 czerwca 2015

Chleb. Bezglutenowy, z samych ziaren, bananów i młodej marchewki. BLW

CHLEB, który nie zmienił naszego apetytu. 
Nadal jesteśmy głodni, nowych, kulinarnych wrażeń :)
W sieci krąży milion oryginalnych i zmodyfikowanych przepisów na "chleb, który zmienia życie" Sary, autorki cudownego bloga "My New Roots". Nie wiem czyje życie dokładnie zmienia. Tych co go pieką, tych, co go jedzą, czy może tych, którzy po wielu próbach zdobycia wszystkich składników, uważają, że najważniejsza jest droga do pieczenia (szczęścia), a nie sam chleb. Nie upiekłam nigdy ani oryginału, ani żadnego innego, inspirowanego, nim chleba. Dzisiaj nadszedł mój dzień. Dlaczego?
Primo. Kacper uwielbia ziarenka.
Sekundo. Kacper ze wszystkiego wyjada ziarenka.
Tertio. Miałam w szafce straszny bajzel i babkę płesznik, na którą tak długo polowałam, że aż o niej zapomniałam. 
Quarto. Planowałam zrobić chlebek bananowy z młodą marchewką.
Wszystkie powyższe powody złożyły się w ten doskonały chleb, który dzisiaj zmienił życie Kacpra, no i moje, ale dlatego, że przepis powstał "z czapy" :) Smakował nam, bardzo, z masłem orzechowym.

sobota, 20 czerwca 2015

Orkiszowy chleb z cukinią, ziemniakami i orzechami laskowymi. BLW

Przepis żywcem wyjęłam ze starego magazynu Kuchnia. W oryginale zamiast mąki pszennej, razowej była mąka z płaskurki, nie do zdobycia w Toruniu. Chleb jest smaczny, choć trochę "sypki". Może zróbcie swój eksperyment i dajcie znać, co z niego wyszło. Kromkę zjadłam z plastrem twarogu i gruszki, polałam miodem lipowym i  było tak jak lubię.
Składniki na 1 keksówkę:
300 g mąki orkiszowej, chlebowej
100 g mąki pszennej razowej
15 g świeżych drożdży
100 ml ciepłego mleka
100 ml ciepłej wody
10 g soli morskiej
30 g stopionego, przestudzonego masła
2 średnie, ugotowane w mundurkach ziemniaki (około 100 g), starte na drobnych oczkach
1/4 cukinii (około 70 g) bez skóry, startej na drobnych oczkach
100 g posiekanych orzechów laskowych
Drożdże rozpuścić w ciepłym mleku. Mąki wymieszać z solą w dzieży robota. Zrobić wgłębienie, wlać rozczyn i oprószyć mąką z boków. Poczekać, aż się spieni. Dodać pozostałe składniki i wyrobić elastyczne ciasto, około 7 minut robotem (końcówka hak). Przełożyć do naoliwionej miski, przykryć i poczekać, aż podwoi objętość, Keksówkę wysmarować oliwą i posypać mąką. Wyrośnięte ciasto jeszcze raz wyrobić, ręką. Przełożyć do foremki i odczekać kolejne minuty, aż podrośnie. Piekarnik rozgrzać do 220 stopni. Posypać chleb mąką i piec 10 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 180 stopni i piec jeszcze 35 minut. Wyjąć od razu na kratkę i ostudzić.

niedziela, 31 maja 2015

Lavash z długo pieczonym indykiem i piklami

Lavash to nasz sąsiad, chlebek, zza wschodniej granicy. Może być bardzo chrupiący, a może być miękki i dać się łatwo złożyć. Wszystko zależy od tego, jak mocno go rozwałkujemy. Powinno się go smażyć na suchej, żeliwnej patelni lub na kamieniu do pizzy. Pozostawiam Waszej kulinarnej wyobraźni z czym go podacie :)
Składniki na 16 chlebków: 
ciasto*:
500 g pszennej mąki 720
350 ml ciepłej wody
25 g świeżych drożdży
1 łyżka cukru pudru
2 łyżki oliwy
2 łyżeczki soli himalajskiej różowej (akurat takiej używam)
Robimy zaczyn z wody, drożdży, cukru i łyżki mąki. Kiedy zacznie się pienić (fermentować), dodajemy przesianą mąkę, wymieszaną z solą i oliwę. Wyrabiamy gładkie ciasto, około siedem minut. Wkładamy do naoliwionej miski, przykrywamy folią spożywczą i czekamy, aż podwoi objętość. Wyrośnięte ciasto chwilę wyrabiamy ręcznie. Dzielimy na szesnaście kawałków. Każdy rozwałkowujemy na bardzo cienki placek, obficie podsypując mąką. Smażymy na bardzo rozgrzanej patelni, po dwie minuty, z każdej strony (odwracamy, kiedy zaczną się pojawiać pęcherze powietrza).
Indyk:
1 duży udziec z indyka, 1 kg
marynata:
1 łyżka octu ryżowego
1 łyżka sosu sojowego
2 łyżeczki musztardy francuskiej
1 łyżeczka wędzonej papryki
4 ząbki czosnku
2 łyżki oleju rzepakowego
1 łyżka soli
1/2 łyżeczki: pieprzu cayenne, kuminu i gałki muszkatołowej
świeże zioła: curry, ziele oliwne, rozmaryn, szałwia
Mięso myjemy, suszymy i nacieramy przygotowaną marynatą. Wkładamy do pojemnika razem z ziołami i odstawiamy na noc do lodówki. Pieczemy w brytfannie, pod przykryciem, w 140 stopniach przez około 2 i 1/2 godziny (sprawdzić, powinno gładko odchodzić od kości).
Dodatkowo:
jogurt naturalny
pikle (używam ogórków w sosie miodowym z Lidla, są pyszne)
czerwona cebula, w cieniutkie krążki
W upieczone chlebki wkładamy ciepłe mięso, pokrojone pikle, cebulę i łyżkę jogurtu. Podajemy do ręki ;)



czwartek, 2 kwietnia 2015

Fistaszkowy chleb z żurawiną. Do najlepszej kanapki ever

Chleb powstał na potrzeby bardzo amerykańskiej kanapki z bardzo polskim, wędzonym kurczakiem. Przepis na samą kanapkę w następnym wpisie.
Składniki na podłużną formę do wypiekania chleba:
20 g świeżych drożdży
380 ml letniej wody
1,5 łyżeczki soli
150 g mąki żytniej razowej
330 g mąki pszennej (użyłam 650)
70 g posiekanych orzeszków ziemnych
garść posiekanej żurawiny
Rozpuścić drożdże z wodą i łyżeczką cukru. Dodać pozostałe składniki i wyrabiać, robotem z hakiem, 6 minut. Przykryć folią i odstawić. Formę do wypiekania chleba wyłożyć papierem i posypać dno mąką. Przełożyć wyrośnięte ciasto, wyrównać i posypać mąką.
Rozgrzać piekarnik z drugą, identyczną formą, do 240 stopni. Po 10 minutach od nagrzania, przełożyć masę chlebową, chwytając za papier, do rozgrzanej formy.
Piec przez 20 minut w 240 stopniach, kolejne 20 minut w 200 stopniach. Wyjąć z formy od razu po upieczeniu i wystudzić na kratce. 

niedziela, 25 stycznia 2015

Chleb orkiszowy z siemieniem lnianym

Na zdjęciach widoczny jest chleb pieczony z tego przepisu, ale nie jest to ten sam bochenek. Chcę pokazać, że jest łatwy i zawsze wychodzi :)
Składniki:
200 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej grubo mielonej 
300 g mąki pszennej chlebowej 750
400 ml letniej, przegotowanej wody
1 czubata łyżeczka soli
1 opakowanie suszonych drożdży (7g) lub 15 g świeżych
2 łyżki siemienia lnianego
Drożdże rozpuścić w wodzie. Dodać przesianą mąkę z solą, siemię i wyrabiać, mikserem z końcówkami do ciasta drożdżowego, gładkie ciasto przez 7 minut. Ciasto będzie delikatnie się lepiło. Zamoczoną, w wodzie, silikonową szpatułką przełożyć ciasto do większej miski, przykryć folią spożywczą i odstawić na około półtorej godziny. Na blacie rozłożyć arkusz papieru do pieczenia i obficie posypać mąką. Przełożyć ciasto i złożyć, dwukrotnie. Rozpłaszczyć omączonymi dłońmi ciasto. Założyć jeden bok do środka ciasta. Następnie bok przylegający, też do środka. Kolejny i tak z każdej strony. Odwrócić ciasto, w miarę potrzeby podsypać mąką i powtórzyć czynność. Złożone ciasto uformować dłońmi na kształt bochenka. Nie podnosząc z blatu, zawijać ciasto pod spód. Posypać mąką, przełożyć, razem z papierem do pieczenia, do koszyka i zostawić do wyrośnięcia. W tym czasie rozgrzać żeliwny garnek w piekarniku o temperaturze 240 stopni. Po trzydziestu minutach wyjąć gorący garnek. Przełożyć wyrośnięty chleb, naciąć dwukrotnie lub ukośnie ( w choinkę) i piec, pod przykryciem, czterdzieści minut.

niedziela, 11 stycznia 2015

Chleb tostowy z mlekiem w proszku, ulepsza każdy dzień

Do wczoraj to był jedyny chleb, którego sama nie piekłam. Dokładam sobie kolejne obowiązki, ale te odwzajemniają się uśmiechem starszego syna, pomrukami męża i bliżej nieokreślonymi dźwiękami młodszego niemowlaka. 
Chleb ma zwartą, ale nie twardą strukturę, jest świeży nawet kilka dni, kroi się idealnie i w ogóle nie kruszy. I tak pięknie pachnie...
Sprawdził się jako tost francuski, z opiekacza i z piekarnika. Ktoś, dawno temu, mnie ostrzegał, że pieczenie uzależnia. Jednak z taką słabością nie będę walczyć.

środa, 7 stycznia 2015

Pszenny chleb drożdżowyz otrębami i mlekiem w proszku

Chrupiąca skórka, pulchny środek, łatwy w przygotowaniu. Czy smaczny? Co kto lubi, ale każdy kto jadł ten czy inne moje drożdżowe chleby, od razu prosi o przepis, a ostatnio sporo ich upiekłam i sporo imprez obsłużyłam ;) 
Składniki:
150 g mąki pszennej razowej typ 1850 
350 g maki pszennej typ 650
50 g otrębów pszennych
50 g mleka w proszku (2 czubate łyżki)
15 g świeżych drożdży
450 ml letniej wody
1 czubata łyżeczka soli
1 czubata łyżeczka cukru
Drożdże rozpuścić w wodzie z łyżeczką cukru. Dodać pozostałe składniki i wyrobić gładkie ciasto, około 5 minut, najlepiej końcówkami do ciasta drożdżowego (haki).  Zwilżoną, silikonową łopatką podważyć ciasto od dna i boków miski, przykryć folią spożywczą i odstawić do wyrośnięcia. Po około 1,5 godziny wstawić żeliwny gar do piekarnika i rozgrzewać w temperaturze 240 stopni. Odgazować wyrośnięte ciasto, na blacie rozłożyć papier do pieczenia i obficie posypać mąką (białą). Przełożyć ciasto i uformować prostokąt. Złożyć dwa krótsze boki, na nie założyć dwa dłuższe. Lekko docisnąć. Odwrócić, uformować bochenek, posypać mąką, przykryć ściereczką i odstawić na czas rozgrzewania piekarnika, 30 minut. Przełożyć do garnka razem z papierem. Przykryć szczelnie pokrywką i piec 40 minut. Od razu wyjąć i studzić na kratce. Kroić dopiero po godzinie.


Siedmiodniowy chleb na zakwasie

Zakwasem obdarowała mnie Sylwia, pół roku temu i jednocześnie zmotywowała do pieczenia przynajmniej raz w tygodniu. Przepis różni się od tych, które spotykam w sieci. Nie wymaga więcej pracy, tylko większej uwagi przy pieczeniu. Wyszedł idealny za pierwszym razem i wychodzi za każdym. Początkowo eksperymentowałam z mąką, ale teraz pozostaję wierna tylko dwóm rodzajom, z domieszką różnych ziaren. Poprzednie wariacje nie były złe, ale ta jest najlepsza. Chleb z każdym dniem jest coraz lepszy, ale dłużej jak siedem dni, nie przetrwał. Zjadam go prawie sama, bo Chłopaki wolą te codzienne, wypiekane na suchych drożdżach.
Składniki:
2 czubate łyżki zakwasu (u mnie pszenno - żytni, odłożony z masy chlebowej)
350 g mąki żytniej typ 720 (używam Melvit)
400 g mąki pszennej razowej pełnoziarnistej typ 1850 (używam Melvit)
800 ml przegotowanej, ostudzonej wody
2 czubate łyżeczki soli
opcjonalnie:
łyżeczka miodu
garść żurawiny
garść posiekanych suszonych śliwek
po łyżki siemienia lnianego, ziaren słonecznika, solonych pestek dyni
Zakwas trzymam w lodówce. Wyciągam go dwie godziny przed pieczeniem. W wielkiej, szklanej lub plastikowej misce, drewnianą łyżką, mieszam wszystkie składniki. Przykrywam lnianą ściereczką i zostawiam na minimum 10 godzin, nie dłużej niż 12. Piekarnik rozgrzewam do 65 stopni, bez termoobiegu. Przekładam połowę masy chlebowej do foremki o wymiarach 30x11x8. Ze środka masy odkładam dwie, czubate łyżki do słoiczka, zakręcam i wstawiam do lodówki. Pozostałą masę wykładam do foremki. Delikatnie wygładzam drewnianą łyżką, skrapiam zimną wodą  i wkładam do piekarnika na 15 minut. Podkręcam temperaturę do 130 stopni i piekę kolejne 15 minut. Znowu podkręcam do 180 stopni i piekę 30 minut. Ostatnie 30 minut piekę w tej samej temperaturze, 180 stopni, ale z termoobiegiem. Wyciągam zaraz po upieczeniu, znowu zwilżam wodą i przekładam na kratkę. Najczęściej przygotowuję masę rano, piekę wieczorem, a zaczynam jeść kolejnego ranka. Wtedy idealnie się kroi, nie ciągnie, a skórka nadal chrupie. Piekę swój chleb w foremce firmy Wilton, którą kupiłam na stronie aledobre.pl. Nie trzeba jej niczym smarować, a chleb bez trudu daje się przełożyć na kratkę.

niedziela, 7 grudnia 2014

Chleb z ziemniakami, ciągle świeży.

Zwolenników pieczenia chleba nie muszę specjalnie namawiać do wypróbowania tego przepisu. Chleb jest w środku mięciutki, ma odpowiednią strukturę, smakuje dobrze z wędlinami, serami czy samymi warzywami. Ma wspaniale chrupiącą skórkę i zachowuje świeżość nawet dwa dni po pieczeniu, choć to chleb na drożdżach. Niektórych może zniechęcić brak żeliwnego garnka, który, według mnie, jest niezbędny, jeśli samemu wypieka się chleby. Spełnia rolę pieca chlebowego i to on, utrzymując stałe ciepło, tworzy nieziemsko chrupiące skórki.
Składniki na okrągły bochenek:
500 g maki pszennej (użyłam 650)
200 g ziemniaków, ugotowanych najlepiej dzień wcześniej w osolonej wodzie
100 ml wody z gotowania ziemniaków, letniej
100 ml letniej wody
100 g  jogurtu greckiego
4 g soli (czubata włoska łyżeczka)
płaska łyżeczka cukru
7 g suszonych drożdży (1 opakowanie)
Drożdże rozpuścić w wodzie. Dodać przesianą mąkę, sól i cukier. Połączyć mikserem z końcówkami do ciasta drożdżowego (haki). Dodać jogurt i przeciśnięte przez praskę ziemniaki (można rozgnieść widelcem) i wyrabiać ciasto około 5 minut. Ciasto będzie lepkie, ale takie być powinno. Silikonową łopatkę smarujemy oliwą i przekładamy ciasto do wysmarowanej oliwą miski. Przykrywamy wysmarowaną oliwą folią spożywczą i czekamy aż podwoi objętość.
Rozgrzewamy piekarnik do 240 stopni razem z żeliwnym garnkiem. W tym czasie przekładamy ciasto na mocno podsypany mąką papier do pieczenia. Składamy chleb na dwa razy.

wtorek, 2 grudnia 2014

Najłatwiejsza ciabatta

To wspaniała alternatywa dla zapominalskich, cierpiących na bezsenność lub buszujących z małymi dziećmi amatorów białego, pszennego pieczywa. Przepis znalazłam na stronie White Plate i jak to zwykle bywa u autorki bloga, jest idealny. Niestety ciabatta musi wyrastać przynajmniej trzy godziny. U mnie nie sprawdził się pomysł na wyrastanie całonocne. Po przełożeniu na papier, nie wyrosła już ani milimetra. Po upieczeniu skóra była za twarda, a środek, zamiast klasycznych, pięknych dziur, był jedną wielką kieszenią. Stąd pomysł na PITĘ, na którą przepis zamieściłam kilka postów wcześniej (klik). Proporcje ciasta są idealne, zmieniłam tylko czas wyrastania, pieczenia i temperaturę, bo każdy ma inny piekarnik. A nawet jeśli myśli, że ma taki sam, to sposób eksploatacji jest różny. Inaczej się zachowuje piekarnik "kury domowej", która piecze w nim nawet omlety, a inaczej "biznesłomen", która ma wszystkie, wypasione funkcje, ale otwiera go tylko po to, żeby kłuć po oczach lśniącym środkiem ;) Taka malutka złośliwość, bo oczywiście zazdroszczę tych drogich, nowoczesnych sprzętów każdej Pani Domu. Z drugiej strony humorów swojego poczciwego piekarnika uczyłam się prawie dziesięć lat! Znam go na wylot i niczym mnie już nie zaskoczy. To tyle o psikusach i romansach ze sprzętem domowym. Sami musicie wyczuć czas i temperaturę w jakiej Wasza ciabatta osiągnie wzorcowy smak i wygląd. Na szczęście składników jest mało, są niedrogie, więc można odżałować kilka "spalonych prób".
Składniki:
200 g mąki typ 650
160 g letniej wody
6 g świeżych drożdży
1 łyżeczka soli (ta z tych mniejszych, włoskich)
Drożdże rozpuścić w wodzie. Dodać przesianą mąkę z solą i wymieszać, drewnianą łyżką, wszystkie składniki. Nie musi być super dokładnie, wystarczy, że się połączą w jedną masę. Przykryć ściereczką i odstawić na minimum trzy godziny. Po tym czasie rozgrzać piekarnik do 240 stopni z blachą, na której będziemy wypiekać pieczywo. Na blacie rozłożyć papier do pieczenia i podsypać mąką. Przełożyć wyrośnięte ciasto. Posypać obficie mąką i zostawić na czas rozgrzewania piekarnika.
Przełożyć z papierem na gorącą blachę i piec 17 minut. Studzić na kratce, obowiązkowo, bo spód się zaparzy i zmięknie.

piątek, 31 października 2014

Moc toruńskich kebabów. Doskonały chlebek PITA

To wspaniała wersja całego dania, ale i każdego składnika z osobna. 
Z pitą bywało różnie. A to za gruba, a to za cienka, rzadko kiedy chciała się otworzyć kieszonka. Sukces zawdzięczam wielu eksperymentom, a podstawą był przepis na ciabattę, o której innym razem. Z mięsem zawsze kombinuję, ale od teraz przestanę. Pomysł, żeby pokroić karkówkę w plastry, przełożyć ją marynatą, warzywami i dopiero związać był strzałem w dziesiątkę. No i ten sos. Na pierwszym planie posmak ziołowy z przebijającą się nutą zielonego pieprzu i gorczycy z francuskiej musztardy. Cudowne dopełnienie całości. 
W Toruniu najwięcej zwolenników ma kebab na Szewskiej. Niezupełnie wiem z czego wynika. Czy z dobrze doprawionego mięsa czy raczej tradycji, która rozpięła palmę pierwszeństwa nad tym jedynym, nieco przestarzałym miejscem. Mięso na ogół przesuszone, surówki nudne, sosy mocno obarczone czosnkiem, bułka wielka i z trudem można ją włożyć do ust. Ale przychodzi pora, głównie nocna, kiedy obiera się azymut na Szewską i żaden nowo powstały bar, mimo lepszego wyglądu, lepszego jedzenia, znacznie milszej obsługi, nie zapełnia się w takim tempie jak właśnie ten, bez nazwy. Ktoś, w trakcie imprezy, rzuca zaklęcie "kebab na Szewskiej" i choćby zabawa trwała w najlepsze, zrywają się tłumy i ślepo, Szeroką, Żeglarską, Rynkiem, wędrują właśnie do niego. Niezmiennie bawi mnie widok, o czwartej nad ranem, kiedy kolejka, nawet w trzaskające mrozy, wychodzi daleko poza lokal, a sąsiednie, ogrzane miejsca, świecą pustkami. Magia pantoflowej poczty? Cóż i ja jej ulegam, raz po raz ;)
Zostawmy miejski kebab i wróćmy do domowej wersji, która zyskała swoich wielbicieli po pierwszym razie. Zarówno chlebki pita, mięso, jak i sos są dopracowaną, w każdym detalu, propozycją. 
Niczego nie zmieniaj, a poznasz siłę toruńskich mocy ;)

czwartek, 9 października 2014

Rieska. Ziemniaczane chlebki.

Uwielbiam ziemniaczane wariacje. Placki, tortille, puree, pieczone, gratin, faszerowane. Tym chętniej wypróbowałam przepis na fińskie chlebki. Prosty i łatwy, który ucieszył amatorów i ziemniaków i pizzy. Chlebki są chrupiące z zewnątrz i mięciutkie w środku. W połączeniu z proponowanymi dodatkami stanowią szybszą i zdrowszą wersję placków ziemniaczanych.
Składniki na 4 sztuki:
ciasto:
5 średnich ziemniaków
3 łyżki mąki
1 jajko
ćwierć łyżeczki soli
dodatki:
smażona kiełbasa lub skwarki
grecki jogurt naturalny lub kwaśna śmietana
Ziemniaki ugotować w mundurkach z łyżeczką soli. Ostudzić, obrać i przecisnąć przez praskę. Dodać mąkę, jajko i sól. Wyrobić ciasto i podzielić na cztery części. Blachę do pieczenia włożyć papierem. Każdą porcję ciasta rozciągnąć na placek o grubości półtora do dwóch centymetrów, nakłuć widelcem i delikatnie oprószyć mąką.
Zostawić na czas nagrzewania piekarnika do 220 stopni. Piec około 15 minut aż będą ładnie zrumienione. W tym czasie usmażyć, na suchej patelni, pokrojoną w kostkę kiełbasę lub wędzoną słoninę, jeśli wybierzecie skwarki. Ciepłe chlebki podać z kleksem jogurtu i wysmażoną kiełbasą.
Oryginalny przepis stąd.

piątek, 12 września 2014

Bananowy chlebek z figą i żurawiną. Najlepszy z masłem i konfiturą z mirabelek.



Pobudka 4.05. Karmienie piersią, nocna toaleta i ...wielkie, wyspane oczy! Skoro "łysy" uaktywnia nas w nocy, to zrobimy niespodziankę starszemu bratu i zapakujemy do plecaka bananowy chlebek. Siup na bujaczek, grzechotka do małej rączki, łopatka do dużej i kręcimy, każdy swoje, ciasto. Moje gotowe w pięć minut, ląduje w piekarniku. Ciasto Malucha kręci się do teraz. Uaaa. Dobranoc...
Składniki na małą keksówkę:
2 szklanki mąki
pół szklanki trzcinowego cukru
70 g stopionego masła
2 łyżki cukru wanilinowego
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
1 łyżeczka cynamonu
pół łyżeczki imbiru
2 rozmącone jajka
2 banany
1 figa
1 mała antonówka (można pominąć)
2 łyżki suszonej żurawiny
Owoce rozgnieść z masłem, najlepiej widelcem. Dodać przyprawy, cukry, jajka i dokładnie połączyć. Wymieszać z mąką, silikonową łopatką i przełożyć do keksówki wysmarowanej masłem i posypanej mąką. Piec godzinę w 170 stopniach. Wystudzić na kratce. Pokroić na grube kromki i przełożyć masłem i konfiturą z mirabelek.

środa, 23 lipca 2014

Razowe bułeczki z gryczanym miodem i suszoną bazylią

Składniki na 8 sztuk:
250 g mąki pszennej 650
250 g mąki pszennej razowej
7 g suszonych drożdży
350 ml letniej wody
łyżka miodu gryczanego
2 łyżeczki soli
1 łyżka utartej w moździerzu, suszonej bazylii

czwartek, 17 lipca 2014

Chowder z dorsza z irlandzkim chlebem. Poważna zupa.

Podejrzałam ten przepis w programie bardzo sympatycznego pana Piotra. Niestety włączam telewizor w trakcie nocnego karmienia, dlatego rzadko trafiam na początek czegokolwiek. Oglądam, zazwyczaj bezmyślnie, jakieś powtórki z warsztatów kulinarnych, szefa w domu, słodkiego drania i wiele innych programów, które znam na pamięć. Jednak tej nocy uwagę przykuł chleb, który powstał, prawie, w trakcie programu. Miał ciekawą, modną dzisiaj, rustykalna formę i zajadał się nim, maczając grube pajdy w rybnej zupie, prawdziwy Irlandczyk.
Przepis na chowder jest mój, ale nie wpadłabym na to, żeby zamoczyć w nim chleb na sodzie! Jest genialnie, prosto i smacznie. Tak jak lubię, no i "Mały" strawił całość bez nocnych rewolucji 

Jestem pewna, że i polscy rybacy nie pogardziliby miską takiej zupy, nawet jeśli łowią tylko flądry