Inspiracją był jeden z programów Top Chef Gwiazdy od kuchni. Nie znam twórczości rzeczonych, ale kilku uczestników kojarzę z różnych rozrywkowych programów. Większość z nich ma bardzo przerośnięte ego, to kuchenne oczywiście. Ale są wśród nich też perełki. Olbrzym, o niewybrednych rysach, który z wielką czułością opowiada o miłości do córki i gotowania. Poczytałam o nim trochę w necie i okazuje się, że jest aktorem (duże zaskoczenie) i trenerem personalnym (tego się spodziewałam). Pan Tomek, skromny facet z niecodzienną wyobraźnią kulinarną, przygotował ten przepis pod okiem Giancarlo Russo, ambasadora włoskiej kuchni w Polsce.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla niemowlaka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla niemowlaka. Pokaż wszystkie posty
piątek, 11 listopada 2016
Kokosowy krem z marchewki. BLW
Składniki:
1 szklanka ostrego bulionu*
1 szklanka mleka kokosowego (do gotowania; kupuję w sklepie ze zdrową żywnością)
2 spore marchewki, w drobną kostkę
2 szalotki, w kostkę
2 ząbki czosnku, w plasterki
1 łyżka masła
1 łyżeczka startego imbiru
1 łyżeczka kurkumy
1/2 łyżeczka nasion anyżu
do podania: płatki chili i oliwa dyniowa
W rondlu rozpuścić masło, dodać anyż, kurkumę i chwilę podgrzewać. Dodać cebulę, czosnek, imbir i marchewkę. Dusić aż będą miękkie od czasu do czasu podlewać bulionem. Miękkie warzywa zalać resztą bulionu, zagotować. Zmiksować dodając tyle mleka kokosowego, żeby otrzymać właściwą konsystencję kremu. Dorosłym podać z płatkami chili, dzieciom tylko z oliwą dyniową.
*Bulion, składniki:
2 ćwiartki z kury, 2 marchewki, 2 pietruszki, zielona część pora, 1 szalotka w łupinkach, 2 ząbki czosnku w łupinkach, 5 plastrów świeżego imbiru, 1 suszona papryczka chili, gałązka mrożonego lubczyku, sól do smaku
wtorek, 16 sierpnia 2016
Razowe spaghetti z żółtymi pomidorami i fetą
Składniki:
5 żółtych pomidorów, bez skóry, w kostkę
120 g prawdziwej, greckiej fety
2 szalotki, w kostkę
4 ząbku czosnku, w kostkę
2 filety anchois, posiekane
12 czarnych oliwek, posiekanych
2 łyżki malutkich kaparów, posiekanych
1/4 bakłażana, w kostkę
1 łyżka oliwy
Rozgrzać oliwę i wrzucić wszystkie warzywa, oprócz pomidorów. Kiedy lekko zmiękną, dodać pomidory (wraz z sokiem). Dusić 3-4 minuty. W tym samym czasie gotować makaron, 4 minuty krócej niż zaleca producent. Do sosu dodać fetę (zostawić trochę do posypania) i wszystko dokładnie wymieszać. Makaron przełożyć prosto z garnka do sosu, wlać pół szklanki wody i gotować razem, aż woda odparuje. Podać posypany natką i feta.
4 ząbku czosnku, w kostkę
2 filety anchois, posiekane
12 czarnych oliwek, posiekanych
2 łyżki malutkich kaparów, posiekanych
1/4 bakłażana, w kostkę
1 łyżka oliwy
Rozgrzać oliwę i wrzucić wszystkie warzywa, oprócz pomidorów. Kiedy lekko zmiękną, dodać pomidory (wraz z sokiem). Dusić 3-4 minuty. W tym samym czasie gotować makaron, 4 minuty krócej niż zaleca producent. Do sosu dodać fetę (zostawić trochę do posypania) i wszystko dokładnie wymieszać. Makaron przełożyć prosto z garnka do sosu, wlać pół szklanki wody i gotować razem, aż woda odparuje. Podać posypany natką i feta.
wtorek, 5 lipca 2016
Pappardelle z zielonych szparagów
Ściąć obieraczką zielone szparagi, zostawić głowy,
Rozgrzać łyżkę masła klarowanego, wrzucić pokrojony ząbek czosnku, wstążki szparagowe,
głowy i garść kiełków na patelnię. Smażyć 3-4 minuty. Doprawić solą morską,
gałką muszkatołową i przełożyć do talerza. Posypać białym, wędzonym serem,
kiełkami słonecznika i polać odrobiną oliwy truflowej. Można też dodać jajko w
koszulce, bób, a nawet tuńczyka.
piątek, 3 czerwca 2016
Spaghetti po warszawsku, z młodą kapustą, wędzonym boczkiem i koprem
Kapusta po warszawsku nie jest moim odkryciem. Najlepszą robi moja mama i mimo, że okrasza ją potężną ilością tłuszczu, nikomu to nie wychodzi "bokiem".
Moja odchudzona wersja, na odchudzonym boczku z dodatkiem makaronu spaghetti obiegła znajomych i wróciła z zachwycającymi komentarzami. A wszystko zaczęło się od tego, że jak zwykle ugotowałam za dużo makaronu ;)
Owsianka z arbuzową galaretką
Galaretki z chia są dodatkiem do wielu deserów, śniadań czy owocowych kokatjli. Robię je z owocowych soków, jabłek, arbuzów, mango, z truskawek, a nawet z wody. Później tylko dodaję do gotowych dań i w ten sposób przemycam dodatkową porcję zdrowia. Moje dzieci bardzo lubią te strzelające w zębach nasionka bogate w wapń i kwasy omega-3.
środa, 18 maja 2016
Twarogowe kluseczki z batatem
Rzadko jem puree ze zwykłych ziemniaków. Lubię pieczone, same, w zapiekankach, jako dodatek do zup, czy tart. Znam mnóstwo przepisów, żeby urozmaicić danie warzywem bardzo popularnym na stołach kobiet w mojej rodzinie. Może dlatego nie przepadam za tradycyjną, duszoną z tłuszczem czy śmietaną pyrą. Za to przepadam za batatem, a jednak rzadko z nim gotuję.
Wrzuciłam dwa niewielkie do koszyka w trakcie weekendowych zakupów, ale już przy kasie zaczęłam się zastanawiać czy aby znowu nie skończą jako chrupiące czipsy, skądinąd pyszne. Szybko je ugotowałam, w łupinkach i czekałam na zew lodówki. Nie przyszedł. Łupinki marszczyły się coraz bardziej, a bulwy kurczyły się na moich oczach.
Twarogowe kluseczki to u nas standard w tygodniu, obowiązkowo z jagodami. Reszta historii skończyła się na talerzu, a batat był jego bohaterem.
Spaghetti z pieczonymi jabłkami, duszonym porem, szałwią, zwieńczone aromatyczną oliwą truflową
Dostałam oliwę truflową. Przyglądałam się wcale niemałej puszeczce, obwąchiwałam, licząc, że może choć trochę aromatu przedostanie się przez szczelne ścianki naczynia. Brak inspiracji, brak pomysłu, brak weny. Kompletny. Za to wielki worek jabłek, które zaczynały przypominać o sobie wcale niewyszukanym zapachem. Wybrałam kilka bez uszczerbku i chciałam upiec z zamiarem przygotowania szybkiego deseru, z bakaliami i podać z gałką lodów jogurtowych. I nagle mnie olśniło, a efekty tego rozbłysku znajdziecie poniżej :)
środa, 27 kwietnia 2016
Fusilli gigante z klopsikami z indyka, młodym szpinakiem i młodym czosnkiem
Warzywniaki zaczynają przykuwać uwagę. Pojawiły się już młode pędy botwinki, szpinaku, szczaw. Rzodkiewka, kalarepa, młody czosnek. W telewizji zielona rewolucja, na talerzach coraz mniej mięsa. Nie bronię się przed nim ostatecznie, ale zaczynam omijać wieprzowinę, wołowinę kupuję już tylko do hamburgerów, kurczaki z wiadomego źródła. Indyka kupuję w wybranych miejscach. Mam przekonanie, że smakuje podobnie i nie dziwię się, kiedy ten sam przepis smakuje za każdym razem inaczej. Potrafię przygotować i udziec, i filet, i golonki, a nawet szyje. Dlatego do pulpetów używam już tylko jego.
W wielu miejscach nie chcą mielić drobiu (nie wiem skąd taka polityka), ale dla tych którzy nie mają maszynki, wystarczy malakser. Przygotowałam masę, z której zrobiłam dwa dania. Przepis na zupę tutaj. Przepis na makaron poniżej.
W wielu miejscach nie chcą mielić drobiu (nie wiem skąd taka polityka), ale dla tych którzy nie mają maszynki, wystarczy malakser. Przygotowałam masę, z której zrobiłam dwa dania. Przepis na zupę tutaj. Przepis na makaron poniżej.
piątek, 25 marca 2016
Ucierane chlebki jabłkowe albo wielkanocna baba...
Składniki:
100 g miękkiego masła
180 g cukru kokosowego/nierafinowanego cukru trzcinowego/erytrolu
4 jajka
300 g mąki pszennej (450)
200 g maślanki
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku
4 duże renety
1 czubata łyżeczka świeżo startego imbiru
1 czubata łyżeczka cynamonu lub przyprawy do piernika
szczypta soli
szczypta pieprzu
Jabłka obrać i zetrzeć na mandolinie. Delikatnie "zmiękczyć" na odrobinie oleju kokosowego lub masła. Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę (powinna zmienić kolor na dużo jaśniejszy). Dodawać po kolei jajka (masa zwiększy przynajmniej dwukrotnie objętość). Przesiać mąkę z sodą, solą i proszkiem. Dodać pozostałe składniki i dalej ucierać. Do wymieszanej masy dodać pokrojone jabłka. Przełożyć do mini keksówek (mam drewniane, w których kupuję chleb pieczony na zakwasie) lub od razu do formy na babę. Keksówki wyłożyć papierem, formę wysmarować masłem. Piec w 180 stopniach około 40 minut (zaczęłam od 25, ale skończyło się na 40) lub do suchego patyczka.
Pieczony łosoś atlantycki, puree z jarmużem, tarator z marchewki i czarnej rzepy.
Łosoś:
2 filety łososia atlantyckiego
1 łyżka oliwy
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka soku z pomarańczy
1 łyżka sosu sojowego Tamari
Wymieszać składniki marynaty. Natrzeć rybę, odstawić na minimum dwie godziny. Piec pod grzałką grilla 15 minut.
Tarator:
400 g jogurtu naturalnego, gęstego
2 małe marchewki
1 rzepa, starta na małych oczkach
1 cebula
przeciśnięty ząbek czosnku
sok z cytryny
pieprz i sól
dużo kopru
Zeszklić warzywa na maśle (bez czosnku). Ostudzić. Wymieszać z resztą, schłodzić.
Puree:
2 duże garście mrożonego jarmużu
4 ziemniaki
sól
Ugotować warzywa do miękkości. Ubić z łyżką jogurtu. Doprawić skórką cytrynową.
Słoneczny poranek w Toruniu, dla mnie, słoneczna jaglanka, z owocami, dla Was.
Składniki dla 4 osób:
1 szklanka suchej kaszy jaglanej
1,5 szklanki zimnej wody
1 duże jabłko, w cieniutkie plasterki
1 banan, w plastry
cynamon
imbir
1 łyżeczka erytrolu
łyżka masła
łyżka mascarpone
pół szklanki mleka migdałowego
Kaszę płukać pod zimną wodą, aż będzie przeźroczysta. Przelać minimum dwa razy wrzątkiem. Zalać wodą, przykryć i gotować, na wolnym ogniu, przez dziesięć minut. Nie odkrywać i zostawić na kolejne dziesięć. Po tym czasie rozpulchnić widelcem w dużej misce, lekko przestudzić.
Na dużej patelni rozpuścić masło, wrzucić jabłka, dodać cynamon, imbir i prażyć, aż będą prawie miękkie. Pod koniec dodać banana. Odłożyć łyżkę na wierzch miseczek, do reszty dodać kaszę, mascarpone i mleko. Gotować, aż wchłonie cały płyn. Podać w małych miseczkach polaną syropem klonowym
Tamago. Japoński omlet.
Nie mam specjalnej, kwadratowej patelni. Nie dodałam klasycznych przypraw, bulionu ani mirinu. Zrobiłam najprostszą wersję i podałam go z jagodowym jogurtem.
Użyłam dwóch jajek, jednego białka, 50 ml mleka ryżowego i łyżeczkę jasnego sosu sojowego.
Mocno rozgrzałam patelnię, na widelec nabiłam kawałek masła klarowanego (może być olej ryżowy), wysmarowałam boki i dno. Jajka roztrzepałam z resztą. Wlałam cieniutką warstwę, a kiedy zaczęła się ścinać zwinęłam w naleśnik i zostawiłam na brzegu patelni. Wlałam kolejną cieniutką warstwę, podważyłam zwinięty rulon, a kiedy zaczęła się ścinać zwinęłam razem z pierwszym rulonem. Powtarzałam do wyczerpania masy jajecznej. Lekko ostudziłam i pokroiłam w grube plastry.
I jak mnie oceniacie? To mój pierwszy raz!
Mistrza można podejrzeć tutaj https://www.youtube.com/watch?v=NTIcJ_tdEJM
wtorek, 23 lutego 2016
Pankejki z amarantusa i banana. BLW
Od zawsze noszę w sobie przekonanie, że śniadanie powinno być ciepłe, zdrowe, energetyczne i zjedzone ;) Dlatego wybieram ulubione warianty, w których przemycam powyższe kryteria. Zazwyczaj potrafię pogodzić obydwu synów, mimo, że dzieli ich kilkanaście lat świetlnych ;) Obydwaj uwielbiają placuszki, racuszki, naleśniki, kluseczki, omlety. Rzadziej robię kanapki, bo starszy zabiera ich całą furę na wynos. Dzisiaj poczęstowałam ich zdrowszą wersją pankejków, z dodatkiem amarantusa, który wzbogacił klasyczne placuszki o radość mamy, bo ta nie może wyjść z podziwu ile jest w stanie zjeść dwudziestomiesięczny Chłopczyk. Bo to, że dorosły Chłopak pochłania stertę placków, już nikogo nie dziwi :)
Pełnoziarniste, żytnie, kruche, z daktylami i mascarpone, ciasteczka do herbaty lub naparu z czystka. BLW
Nie jestem dietetykiem. Żałuję, bo tworzenie diet w oparciu o dzisiaj dostępne produkty jest na pewno przyjemne. Dużo czytam na temat zdrowego żywienia, ale sama nie odważyłabym się na stworzenie diety pod konkretne potrzeby organizmu. Z przeczytanych artykułów wyciagam wnioski i unikam, rezygnuję, zamieniam podejrzane składniki. Tak było, bardzo dawno temu, z tłuszczami trans. Wyeliminowałam je z naszej kuchni, ale nie da się ich uniknąć jedząc poza domem. Restauracje nadal smażą, pieką i gotują na utwardzonych olejach roślinnych. Producenci żywności dodają je do ciastek, słodyczy, słonych przekąsek. Czytam etykiety i odkładam natychmiast produkt, w którym pojawiają się nazwy uwodorniony, częściowo uwodorniony, utwardzony. Wam też proponuję taka zmianę. I choć zdarzają mi się żywieniowe wpadki, chwile słabości, największym komplementem są słowa dziecka, prawie dorosłego: przez ciebie nie wezmę już byle czego do buzi. To nie do końca prawda, ale na pewno ma solidne podstawy, żeby iść w dobrym kierunku.
Z tych ciasteczek nie zrezygnował i codziennie podjada po kilka, razem ze swoim młodszym bratem :)
czwartek, 18 lutego 2016
Wyśmienity pasztet z tego co zostało po bulionie
Mięsne pasztety robię dwa razy w roku, przed świętami. Odpowiednio dobieram składniki, długo gotuję różne mięsa, przynajmniej dwukrotnie mielę. Piekę zazwyczaj dwie lub trzy keksówki, bo zawsze jedną zamrażam. W zwykłym okresie robię pasztety warzywne, z warzyw, które zostają z gotowania bulionów lub upieczonych na tę właśnie okazję. Tym razem połączyłam gotowaną włoszczyznę z pieczoną papryką (pierwotnie miałam zrobić paprykowy hummus), soczewicą i gotowanym kurczakiem. Zasada "w mojej kuchni nic się nie marnuje" nabiera rumieńców, kiedy "przy okazji" powstaje coś absolutnie pysznego. Nie użyłam typowych przypraw, kolendry, kuminu czy imbiru, a tylko sól i pieprz. Pasztet smaruje się idealnie, ale pozwala się też kroić. Można go podać z sosem tatarskim lub piklami.
Racuchy z kukurydzy ze zdrowym karmelem. BLW
Kiedy gotuję bez przerwy, pomysły wskakują do głowy jak szalone. Nie nadążam za myślami i przeganiam te, które chcą mnie na dłużej przykuć do kuchni, a podążam za tymi, które rodzą szybkie, zdrowe i niedrogie dania, uwzględniając weekendowe zakupy, zasoby spiżarni, lodówki i warzywniaka. W tygodniu powstają potrawy z niewykorzystanego awokado, połówek jabłek, resztek wędlin, warzyw z bulionu... Powstają też zupełnie nowe przepisy, ale nie mam odpowiedniego światła, żeby się nimi z Wami podzielić, bo wychodzę z domu kiedy jest jeszcze ciemno i wracam, kiedy już jest ciemno. Światłość widzę jedynie przez witryny w pracy, ale to nie ta sama "światłość", która rozbudza kulinarną wyobraźnię ;)
Kiedyś wieczorami przeglądałam namiętnie inne strony kulinarne, branżowe miesięczniki, książki kucharskie. Dzisiaj koncentruję się na polubionych stronach na fejsbuku. Bywa, że wpadnie coś ciekawego w oko, a bywa, że tygodniami nie znajduję inspiracji. Z przepisem na kukurydziane racuchy było inaczej. Zwróciłam uwagę na polemikę jednej z blogerek z bardzo rozpoznawalną sieciówką. Weszłam na ich stronę, żeby ocenić przedmiotowość dyskusji i natknęłam się na przepis Pawła Małeckiego. Pominęłam banany, zmieniłam proporcje, ale i tak sama w życiu nie wpadłabym na to, żeby zmiksować kukurydzę, nie bardzo lubianą, i jeszcze dodać ją do słodkich racuchów! Zatem z góry dziękuję za toczące się boje, czy słusznie czy nie, nie mnie to oceniać, ale bez nich nie trafiłabym na przepis, który wyrwał z butów moich trzech, wytrawnych smakoszy :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





