Odkąd prowadzę bloga, nawet kiedy nie inspiruje mnie inny przepis, stawiam dzieżę robota na wadze i odmierzam składniki. Robię notatki, dosypuję lub dolewam składniki w trakcie wyrabiania ciasta. Zazwyczaj jest dobrze, ale tym razem było też łatwiej. Dużo łatwiej owinąć ciasto wokół jednej, jędrnej truskawki niż formować bułeczkę z lepiącym się dżemem czy pokrojonymi na drobniejsze kawałki owocami. Maślanka pojawiła się w przepisie tylko dlatego, że nie miałam mleka. Ciasto owinęłam wokół truskawki, a rodzinę wokół stołu :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drożdżowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drożdżowe. Pokaż wszystkie posty
środa, 18 maja 2016
czwartek, 14 stycznia 2016
Karnawałowe pizzerinki, z zielonym pesto, pieczarkami i jajkiem. BLW
Przepis na ciasto jest już na blogu i cieszy się dużym zainteresowaniem. Sama też przestałam eksperymentować z ciastem, bo to jest idealne. Dobrze się wyrabia, ładnie wyrasta i jeszcze lepiej wypieka. Pizza jest chrupiąca, nie wchłania sosu i pasują do niej najrozmaitsze dodatki. Tym razem wersja wegetariańska, z zielonym sosem, jajkiem i pieczarkami.
wtorek, 22 grudnia 2015
Makowiec, ciągle świeży
Czekałam z tym wpisem trzy dni, bo tyle "przetrwał" i ciągle trzymał świeżość. Miałam połowę zamrozić, jak co roku, ale tym razem pozwoliłam rodzinie, sąsiadom, sobie, na chwilę zapomnienia, jeszcze przed Świętami. W sieci znajdziecie mnóstwo przepisów na makowe rolady, torty, zawijańce, znanych, mniej znanych speców od pieczenia. Nie będę się licytować, nie wypada, ale wypada powiedzieć, że nie upiekę już innego. Do tej pory zmorą makowca było szybko wysychające ciasto. Ten nie ma swojej zmory, poza tą, że ile bym nie zrobiła i tak będzie za mało. Z tego samego ciasta zrobię wigilijne bułeczki z makiem.
czwartek, 19 listopada 2015
Racuchy z suszonych jabłek i serka wiedeńskiego. BLW
Miałam plan. Zrobię wieczorem ciasto, a rano uraczę Chłopaków aromatycznymi racuszkami. Po wyrośnięciu usmażyłam jednego i plan wziął w łeb. Powyłazili z "dziur", bo zapach zdominował wszystko co robili. Wysmażyłam całe ciasto, wyszło dwadzieścia małych racuszków, kilka zostało na rano. Zrobiłam z nich słodkie kanapeczki, przełożone porzeczkową konfiturą.
czwartek, 12 listopada 2015
Mini panettone. Drożdżowe babeczki napakowane bakaliami i wykwintne, świąteczne tosty. BLW
Swój pierwszy kontakt z BABĄ Panettone miałam jakiś czas temu, w Lidlu. Wtedy skorzystałam z gotowego produktu, bo koniecznie chciałam wypóbować lodowy deser Jamiego. Przebojowy, jednak dzisiaj oceniam go mniej entuzjastycznie. Do Świąt zdążę udoskonalić wersję stąd i mam nadzieję, że wspólnie ze mną przygotujecie takie cudo dla swoich najbliższych. Tym bardziej, że można go zrobić szybciej i nie martwić się o brak czasu w trakcie ostatnich, najgorętszych dni. Na teraz, żeby i w naszych domach zapoczątkować przedświąteczny jarmark, proponuję wersję mini, która broni się sama w sobie, ale podana w formie tostów francuskich wybija ponad przeciętność :)
poniedziałek, 21 września 2015
Konopny graham z ostropestem. Odtruwamy organizm.
Składniki na 1 podłużny bochenek:
70 g nasion konopi, zmielonych w młynku do kawy
2 łyżki nasion ostropestu, zmielonego w młynku do kawy
50 g żurawiny, posiekanej (można pominąć)
30 g nasion lnu
15 g soli
400 ml letniej wody
8 g suszonych drożdży lub 20 świeżych (wtedy zrobić zaczyn)
200 g mąki pszennej typ 650
300 g mąki graham pszenny typ 1850
Do dzieży miksera wsypać obydwie mąki i wymieszać z drożdżami, solą, ostropestem, nasionami i lnem. Wlać wodę, dodać żurawinę i wyrobić ciasto o dość kleistej strukturze. Przełożyć do wysmarowanej oliwą miski, przykryć i poczekać, aż podwoi objętość. Rozłożyć papier do pieczenia i posypać mąką. Przełożyć masę chlebową i uformować podłużny bochenek. Posypać mąką i przykryć lnianą ściereczką. W tym czasie rozgrzać piekarnik, z garnkiem żeliwnym, do 240 stopni. Przełożyć wyrośnięty chleb, zrobić skośne nacięcia i piec 40 minut (po pierwszych 20 minutach obniżyć temperaturę do 200 stopni). Wyjąć chleb z garnka i studzic na kratce.
środa, 26 sierpnia 2015
Drożdżowe malinówki
To ciągle ten sam przepis na ulubioną drożdżówkę, ukochanej babci Ani, dzisiaj tylko w nowym entourage. Drewniane foremki kupuję wraz z żytnim chlebem na zakwasie, który oprócz ziaren słonecznika skrywa kawałki złota, bo kosztuje fortunę! Ale co zrobić, kiedy smakuje wybornie i jest jedynym dopuszczalnym zamiennikiem domowego chleba. Okazuje się, że nie tylko chleb świetnie się wypieka w tych wynalazkach. Drożdżówki wyrosły idealnie równo i ani odrobinę nie oklapły, a następnego dnia nie straciły nic ze świeżości. Podaj dalej, przepis jest Twój.
wtorek, 25 sierpnia 2015
Focaccia z rozmarynem. BLW
Mocno spóźniony przepis na focaccię. Przypomniałam sobie o niej, bo rozmroziłam cudnej urody i jeszcze lepszego smaku ostatni kawałek pasztetu z pieczonych warzyw. Tym razem dorobiłam do niego sos z jajek i kaparów z porządną łyżką tartego chrzanu. Kulinarne szaleństwo, brakowało tylko jej, płaskiej, niepozornej wśród przepastnych, pulchnych wypieków, włoskiej księżniczki.
środa, 22 lipca 2015
Maślany placek drożdżowy z morelami, pachnący lawendą i wsią
Kamionki. Wieś pod Toruniem, w której można znaleźć... spokój. Jest też jezioro, piękny las, latem trochę turystów, ale przede wszystkim to azyl mieszkańców Torunia. To tutaj chowają się w zaciszu domków letniskowych, rozkładają wędkarskie foteliki w dzikich zakolach jeziora, pływają skrzypiącymi łodziami, przerywając odpoczynek łabędziom.
Tutaj też jest nasz "bastion". Kawałek ziemi przytulonej do lasu, z pięknymi brzózkami i drewnianym domkiem (na kurzej łapce). Miejsce, w którym, przede wszystkim, integrujemy się z naturą. Gdzie nasze dzieci czują swobodę, inne zapachy, rozpoznają przyrodę. Gdzie ten starszy przeżywa swoje przygody towarzyskie, a młodszy opędza się od niewinnych robaczków. Gdzie nic nas nie przyspiesza, popędza i pozwala na życiowe refleksje. Tylko gotowanie się nie zmienia. Bogaty w zioła i kwiaty skrawek ziemi dostarcza cudownych aromatów do dań. Tym razem wykorzystałam kwiaty lawendy i zwykły placek drożdżowy, zmienił się w kulinarną bukolikę...
poniedziałek, 13 lipca 2015
Openerówki. Z miłości do przyjaciół, gotowania i muzyki.
Muzyka, tradycja czy towarzystwo? Wszystkie trzy powody rozpościerają mi skrzydła i gnają na Babie Doły. Pierwszy, podstawowy, nie zawsze odpowiada na wszystkie potrzeby. Drugiego komentować nie muszę, wystarczy wspomnieć, że nie byłam tylko na kilkunastu koncertach, przez czternaście lat. Ostatni, spiera się z pierwszym, ale nie istnieją bez siebie. Tak jak ja nie istniałabym bez nich, moich Przyjaciółek. Cierpliwe, oddane, życzliwe, szczere, konkretne. Kobiety, z którymi mogłabym ukraść każdego konia i przejechać cały świat. Przegadać przy tym wszystkie noce, a w dzień odkrywać nieodkryte. Cieszyć się z sukcesów naszych dzieci i opłakiwać smutki po stracie najbliższych. Szanować, kochać i nie opuszczać, kiedy jest "sprawa".
Zamykać w cichym pokoju, szeptać rzeczy wiadome i niewiadome. Trzymać się za ręce, milionowy raz tłumacząc, że trzeba poczekać, czas złagodzi ból, że przyniesie rozwiązanie...
Startujemy w kolejne etapy, nie tylko naszych dzieci, niesamotnie, oparte o siebie, rozmawiając tak długo, aż nadejdzie rada. Ale nawet wygadane miliony godzin, przez telefon, nadal nie zaspokajają intymnej potrzeby, bycia blisko.
Opener, dzisiaj już kultowy festiwal, stał się dla nas okazją do pobycia razem. Każdy ma przydzieloną rolę. My, kobiety, kotłujemy się w kuchni. Oni, mężczyźni, robią zakupy i dbają o nasze samopoczucie dobrym drinkiem czy kawą. Wieczorem podrygujemy, wrzeszczymy lub wyciszamy na Babich Dołach. Jesteśmy stabilną, openerową rodziną, która zbliża się, mimo wielu zmian po drodze, codziennych wzlotów, upadków i nieprzewidzianych okoliczności. Mimo najtrudniejszego roku dla jednej z nas, znowu byliśmy razem. Dopóki kolana nie zmiękną zupełnie, a one będą chciały przeżywać ze mną kolejne fascynacje muzyczne, odkrywać takie perełki jak Archive, będę robić im te drożdżówki :)
środa, 8 lipca 2015
poniedziałek, 29 czerwca 2015
środa, 24 czerwca 2015
Cukiniowe cebularze w wersji mini. BLW
Powinnam nagrywać filmy, z każdego posiłku Kacpra. Wszystkie pomruki, zdziwienia, fascynacje, odkrycia, wreszcie ukojenie, spokój i nasycenie. Cudowny widok dla mamy, która codziennie stara się urozmaicić dietę swojej Latorośli. Niczym nie gardzi, wszystkiego próbuje, każdy posiłek wyjątkowo "celebruje". Raz kończy czysty jak łza, innym razem umorusany jak węgielek. Wokół też bywa różnie, ale czy bałagan może nas zatrzymać? Inaczej jest z posiłkami "na wynos". Obserwują nas różne spojrzenia. Przychylne, ukradkowe, spode łba. Reaguję tylko na te pierwsze, dziękując za uznanie dla młodego łakomczucha ;)
sobota, 20 czerwca 2015
Orkiszowy chleb z cukinią, ziemniakami i orzechami laskowymi. BLW
Przepis żywcem wyjęłam ze starego magazynu Kuchnia. W oryginale zamiast mąki pszennej, razowej była mąka z płaskurki, nie do zdobycia w Toruniu. Chleb jest smaczny, choć trochę "sypki". Może zróbcie swój eksperyment i dajcie znać, co z niego wyszło. Kromkę zjadłam z plastrem twarogu i gruszki, polałam miodem lipowym i było tak jak lubię.
Składniki na 1 keksówkę:
300 g mąki orkiszowej, chlebowej
100 g mąki pszennej razowej
15 g świeżych drożdży
100 ml ciepłego mleka
100 ml ciepłej wody
10 g soli morskiej
30 g stopionego, przestudzonego masła
2 średnie, ugotowane w mundurkach ziemniaki (około 100 g), starte na drobnych oczkach
1/4 cukinii (około 70 g) bez skóry, startej na drobnych oczkach
100 g posiekanych orzechów laskowych
Drożdże rozpuścić w ciepłym mleku. Mąki wymieszać z solą w dzieży robota. Zrobić wgłębienie, wlać rozczyn i oprószyć mąką z boków. Poczekać, aż się spieni. Dodać pozostałe składniki i wyrobić elastyczne ciasto, około 7 minut robotem (końcówka hak). Przełożyć do naoliwionej miski, przykryć i poczekać, aż podwoi objętość, Keksówkę wysmarować oliwą i posypać mąką. Wyrośnięte ciasto jeszcze raz wyrobić, ręką. Przełożyć do foremki i odczekać kolejne minuty, aż podrośnie. Piekarnik rozgrzać do 220 stopni. Posypać chleb mąką i piec 10 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 180 stopni i piec jeszcze 35 minut. Wyjąć od razu na kratkę i ostudzić.
czwartek, 21 maja 2015
Wiosenna ciabatta z bazyliowym sosem
Czy ktoś tu jeszcze pamięta przepis na najszybszą i najlepszą ciabattę? U nas dzisiaj z grillowaną szynką szwarcwaldzką, gotowanym jajkiem, awokado, kiełkami rzodkiewki, które z miłością uprawia mąż i sosem z czerwonej bazylii :)
Sos:
2 łyżki jogurtu naturalnego
1 łyżka płynnego miodu (u mnie rzepakowy)
1 łyżka soku z cytryny
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka musztardy Dijon
listki z pół pęczka bazylii (u mnie czerwona)
Wszystkie składniki zmiksować w blenderze. Polać kanapkę w miejscu, w którym go najbardziej brakuje :)
Galette z twarogiem i jarmużem
Robiłam już wytrawne galette, z cukinią i ziemniakami, ale w cieście francuskim. W drożdżowym smakuje lepiej. W tym drożdżowym szczególnie, bo skórka delikatnie chrupie, a w środku ciasto jest puszyste. Spód się nie sprzeciwił i upiekł jak trzeba. Spróbujcie, ciasto szybko wyrasta, więc może i u Was będzie bogatszą wersją śniadania. Przepis pochodzi z nowego numeru Kukbuka.
Ciasto:
15 g świeżych drożdży
40 g ciepłej wody
pół łyżeczki soli
pół łyżeczki cukru
125 g mąki
40 g masła, stopionego, schłodzonego
40 g jogurtu
Farsz:
5 liści jarmużu, zblanszowanych i pokrojonych w grubą kostkę ( w oryginale szpinak)
pół kostki twarogu
4 suszone pomidory, w kostkę
1 anchois
1 łyżka oliwy z anchois
4 szczypiorki
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka posiekanych kaparów
1 jajko
łyżka ziaren słonecznika, prażonych
przyprawy: gałka, świeżo mielony pieprz
Drożdże rozpuścić w wodzie z cukrem. Dodać przesianą mąkę, masło, jogurt i wyrobić gładkie ciasto. Odstawić do wyrośnięcia (około 30 minut). W tym czasie przygotować farsz. Na łyżce oliwy poddusić czosnek, pomidory, kapary, anchois i jarmuż. Wyłączyć, przestudzić, odlać płyn, jeśli cały nie odparował. Chłodny farsz wymieszać z jajkiem, pokrojonym szczypiorem i przyprawami (soli już nie trzeba, ale jak ktos lubi bardziej słone...)
Blat posypać mąką. Z ciasta zrobić kulę, posypać mąką i spłaszczyć, ręką. Rozwałkować na cienki placek, około 5 mm grubości, podsypując mąką, jak będzie przywierał. Na środku pokruszyć twaróg, na nim wyłożyć farsz i posypać pestkami słonecznika. Zbierać boki, tak żeby na siebie nachodziły. Piekarnik rozgrzać do 180 stopni i piec około 30 minut albo do złotego koloru.
niedziela, 17 maja 2015
Drożdżowe bułeczki dla niemowlaka, z rabarbarem i daktylami. BLW.
Rabarbar bardzo lubi cukier, ale udało mi się go oszukać, choć rodzina, poza Kacprem, jak zwykle, narzekała na skąpą słodycz ;)
Zamiast, proponowanego przeze mnie, farszu, można użyć niesłodzonej konfitury (o zwartej strukturze) czy innych owoców.
Porcja na 16 bułeczek:
Wszystkie składniki w temperaturze pokojowej:
Zaczyn:
40 g świeżych drożdży
1 łyżka mąki
1 łyżka syropu
200 ml ciepłego mleka (bardziej letniego)
Ciasto:
wyrośnięty zaczyn
500 g mąki pszennej 450
2 łyżki syropu klonowego (teraz dałabym więcej)
130 g stopionego, przestudzonego masła
2 rozbełtane jajka
opcjonalnie (1 łyżeczka domowej, kandyzowanej skórki i szczypta soli)
Farsz:
2 duże, grube łodygi rabarbaru
100 g suszonych owoców, u mnie daktyle, ale teraz pomieszałabym z rodzynkami, figami i morelami
2 łyżki mascarpone
1 łyżka wody różanej lub pomarańczowej
po pół łyżeczki kardamonu, gałki, imbiru
1 łyżeczka cynamonu
2 łyżki syropu klonowego (choć rabarbar bardzo prosił o cukier)
Kruszonka:
2 łyżki zmielonych orzechów laskowych
4 łyżki mąki pszennej, razowej
2 łyżki syropu
50 g zimnego masła
1. Drożdże rozpuszczamy w mleku z syropem i mąką. Odstawiamy do wyrośnięcia (spienienia). Do dzieży miksera wsypujemy przesianą mąkę, dodajemy pozostałe składniki i wyrabiamy, około 6 minut, gładkie ciasto. Przekładamy do dużej miski, wysmarowanej stopionym masłem, i czekamy, aż podwoi objętość (około godziny).
2. W tym czasie obieramy rabarbar, kroimy wzdłuż na cztery części, później w bardzo cieniutkie paseczki. Zalewamy na 15 minut syropem. Owoce zalewamy wrzątkiem i czekamy, aż zmiękną. Odsączamy wodę, siekamy i mieszamy z pozostałymi składnikami.
3. Wyrośnięte ciasto, uderzamy pięścią, kilka razy uderzamy o blat i jeszcze chwilę wyrabiamy ręcznie. Dzielimy najpierw na dwie części, potem każdą znowu na dwie, aż otrzymamy 16 kawałków (kroje ciasto nożem). Każdy kawałek zbieramy pod spód i odkładamy na wyłożonych papierem blachach. Po chwili rozciągamy w palcach i nakładamy półtora łyżeczki farszu. Zlepiamy i układamy tą stroną na papierze (fotoinstrukcja). Czekamy chwilę, aż podrosną (do 30 minut).
4. W tym czasie przygotowujemy kruszonkę. Do suchych, wymieszanych składników dodajemy syrop i po kawałku masło. Ucieramy w palcach, aż powstaną okruszki.
5. Wyrośnięte bułeczki smarujemy rozbełtanym jajkiem z łyżką mleka. posypujemy kruszonką i pieczemy, w rozgrzanym do 180 stopni, piekarniku przez 20 minut, na środkowym poziomie, bez termoobiegu. Najlepiej smakują dobrze wystudzone (na kratce).
piątek, 15 maja 2015
Pizza, a właściwie jej miniaturka.
W ostatnim numerze Kukbuka przeczytałam, że pizza uzależnia. No ja myślę, bo po co inaczej, tysiące kucharzy, blogerów czy domowych amatorów, miałoby się prześcigać w przepisach na ciasto. Kruche, pulchne, cienkie, grube, z ziołami, z serem, z oliwą. Raz musi wyrastać pół dnia, innym cztery, a raz wystarczy wyrobić i od razu piec. Rzeczywiście dobrą pizzę firmuje dobre ciasto. Bez tej podstawy nawet najlepsze delikatesy źle smakują. Ważne jest też, żeby nie przedobrzyć z ilością składników, a sos potraktować przynajmniej z takim sercem jak ciasto. Keczup nie przesądzi o jakości. U mnie dzisiaj wersja mini, ale ta się najlepiej sprawdza. Każda porcja jest dobrze wypieczona, dobrze zaplanowana na ilość pizzożerców i każda może być inna. Dzisiaj taka wersja.
Składniki na 8 porcji:
Zaczyn:
25 g drożdży
100 ml ciepłego mleka
łyżeczka cukru
łyżka mąki
Ciasto:
400 g mąki
200 ml wody
łyżeczka soli
2 łyżki oliwy
Dodatkowo:
pęczek młodego szpinaku
8 plastrów szynki serano
4 duże pieczarki
ser grana padano, starty na małych oczkach
Sos:
0,5 l passaty pomidorowej
1 łyżka soku z cytryny
świeżo mielony pieprz
1 łyżka syropu klonowego
1 ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę
2 gałązki oregano
Przygotować zaczyn i odstawić do wyrośnięcia. Wszystkie składniki ciasta umieścić w dzieży robota i wyrabiać ciasto, aż będzie gładkie i elastyczne (około 6 minut, końcówka "hak"). Przykryć folią spożywczą i poczekać, aż podwoi objętość. W tym czasie przygotować sos. Wszystkie składniki umieścić w rondlu, o grubym dnie. Gotować na małym ogniu, aż będzie gęsty i kremowy. Ze szpinaku usunąć łodygi. Umyć i osuszyć. Na patelni rozgrzać łyżkę oliwy, dodać szpinak, szczyptę soli, cukru i świeżo zmielonej gałki. Poczekać, aż opadnie, wyłączyć.
Przygotować dwie blachy, tej samej wielkości. Jedną wyłożyć papierem do pieczenia, drugi płat papieru rozłożyć na blacie. Obydwa posypać mąką. Wyrośnięte ciasto przełożyć na omączony blat. Podzielić na osiem części. Z każdej uformować kulkę, zbierając ciasto pod spód. Odłożyć na papier. Po kilku minutach, każdą kulkę spłaszczyć w dłoniach, ułożyć na blacie, posypać mąką i rozwałkować na placek o średnicy około 17 cm. Odłożyć na papier. Przykryć lnianą ściereczką i poczekać, aż wyraźnie podrośnie (od pół do godziny). Piekarnik rozgrzać do 200 stopni razem z jedną blachą. Na wyrośniętych spodach rozsmarować łyżkę sosu, posypać odrobiną sera, ułożyć łyżkę szpinaku, pokrojone w plastry pieczarki, szynkę i obficie posypać serem. Z pomocą drugiej osoby, zsunąć papier z mini pizzami na rozgrzaną blachę i piec 15 minut. Niestety nie wyszły zdjęcia upieczonej pizzy, przysłoniłam obiektyw. Mam nadzieję, że ich brak Was nie zniechęci. Pizza jest wspaniale wypieczona, pulchna i idealnie skomponowana.
piątek, 3 kwietnia 2015
Polędwiczka z indyka w sezamie z gorgonzolą, gruszką i parmezanowymi ślimakami
Propozycja na szybki obiad, gdyby nie parmezanowe bułeczki. Można je zastąpić świeżą bagietką, ale jeśli danie ma być po brzegi wypełnione smakiem to trzeba zakasać rękawy, włożyć ręce w drożdżowe ciasto (lub hak robota) i upiec pulchny, maślano - serowy dodatek do wybornej, klasycznej sałaty.
Składniki:
2 polędwiczki z indyka
1 łyżka nalewki pomarańczowo - kawowej
1 łyżka miodowej musztardy
1 łyżka sosu sojowego
2 łyżki czarnego sezamu, do panierowania
dodatkowo
jasne liście sałaty masłowej
1 opakowanie sera gorgonzola dolce
2 gruszki
dressing
1 łyżka musztardy pomarańczowej (teraz w Lidlu)
1 łyżeczka musztardy Dijon
1 ząbek czosnku, rozgnieciony
płaska łyżeczka soli himalajskiej
olej słonecznikowy
1 łyżka octu winnego
łyżka natki pietruszki
ślimaki parmezanowe
przepis na ciasto i wykonanie tutaj
farsz:
4 czubate łyżki startego parmezanu
1 czubata łyżka miękkiego masła
Ślimaki upiec zgodnie z przepisem z poprzedniego wpisu, z tą różnicą, że te smarować łyżeczką farszu z parmezanu i masła.
Polędwiczki umyć, osuszyć i natrzeć marynatą. Odstawić na minimum godzinę do lodówki. W tym czasie przygotować dressing. Zmiażdżony czosnek rozetrzeć z solą, dodać musztardy, ocet i stopniowo wlewać olej. Doprawić szczyptą cukru i dodać natkę. Odstawić. Rozgrzać łyżkę oliwy i łyżeczkę masła klarowanego. Na desce rozsypać sezam i obtoczyć w nim mięso. Smażyć z każdej strony, aż przestanie się "trząść" (można to stwierdzić lekko naciskając palcem). Na dużych talerzach rozłożyć porwane liście sałaty. Ułożyć na nich plastry sera, obok gruszkę i polać dressingiem. Usmażoną polędwiczkę pociąć w skośne plastry i ułożyć na sałacie. Do każdej porcji podać parmezanowe ślimaki.
sobota, 28 marca 2015
Bułeczki z pastą sezamową, tahini
Blogi. Odwiedzam, niektóre, bardzo często, inne sporadycznie, jeszcze inne tylko przed świętami. Ten, na którym znalazłam przepis, jest jeszcze z innej kategorii. "Chce mi się czegoś innego". Zawsze znajdę to, czego szukam. Zagrożeniem jest ilość gotowych przepisów lub inspiracji, których nie sposób wykorzystać. I ten upór autorki, która doskonali każdy z nich. Podziwiam za croissanty, chleby i wszystkie przepiękne zdjęcia, które wynoszą "Gotuje, bo lubi" na piedestał spośród innych, odwiedzanych przeze mnie stron. Tym razem szukałam inspiracji na "coś" z użyciem tahiny. Myślałam raczej o czymś wytrawnym, jakimś jednogarnkowym cudzie. Skończyło się na słodziutkich, pulchnych ślimaczkach. Dodałam masło do nadzienia i zmieniłam czas pieczenia. Jeśli chcecie wypróbować oryginalny, turecki przepis, odsyłam na stronę Moniki.
Składniki na 32 ślimaczki:
zaczyn
1 łyżeczka cukru
pół szklanki letniej wody
1 opakowanie suszonych drożdży
ciasto właściwe
spieniony zaczyn
2 małe jajka (u mnie od zielononóżek)
170 ml letniego mleka
2 łyżki oliwy
600 g maki 450
2 płaskie łyżeczki soli
nadzienie
4 łyżki pasty sezamowej
4 łyżki drobnego cukru
1 łyżka miękkiego masła
do posmarowania
1 żółtko
2 łyżki mleka
cukier trzcinowy, do posypania
W dzieży robota wymieszać wodę z cukrem. Posypać suszonymi drożdżami i odstawić, aż się spieni. Mąkę połączyć z solą. Jajka roztrzepać z mlekiem i oliwą. Dodawać, stopniowo, do spienionego zaczynu składniki i wyrobić gładkie ciasto (około sześć minut). Przełożyć do wysmarowanej oliwą miski, przykryć folią spożywczą i odstawić do wyrośnięcia. Podwojone ciasto przebić pięścią i podzielić na dwie części. Z pierwszej przygotujemy słodkie bułeczki, z drugiej wytrawne, z parmezanem (w innym wpisie przepis). Jedną odłożyć, przykrytą folią i ściereczką. Drugą podzielić na szesnaście kawałków (około 25 g). Posmarować dłonie oliwą i uformować kulki. Przykryć ściereczka na piętnaście minut. W tym czasie wymieszać pastę sezamową z cukrem i masłem(powinna mieć zwartą konsystencję, ale dać się smarować). Przygotować blachę do pieczenia wyłożoną papierem. Każdą kulkę rozwałkować na placek, posmarować czubatą łyżeczką tahiny i zrolować.
Zrolowany wałeczek powinien mieć około 25 cm długości. Zwinąć go w ślimaka, końcówkę podłożyć pod spód, ułożyć na blasze i spłaszczyć ręką.
Tak przygotowane bułeczki, przykryć ściereczką i odczekać kilka minut, aż lekko podrosną. Posmarować żółtkiem roztrzepanym z mlekiem i posypać cukrem. 

Piec w 180 stopniach przez 23 minuty, w bardzo dobrze rozgrzanym piekarniku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























