Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burgery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burgery. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 października 2017

Burger z bakłażanem i chorizo

Od jakiegoś czasu potrzebuję zachęty, żeby w weekend wyjść z łóżka. Nie licząc fizjologii i głodnych dzieci mogłabym nie wstawać do południa. Kusi słońce, które jeszcze wdziera się przez zasłonięte okno, zmusza sąsiad, który "piłuje" od rana "trupa z szafy" (bo ile poranków można ciąć drewno!), tygodniowy bałagan i sterta prania, która czeka na weekend, bo tańsza taryfa...
Jeszcze kilka lat temu precyzyjna pani domu zaczęłaby dzień od mocnej kawy, zakasanych rękawów i przewracania domu do góry nogami. Dzisiaj odpowiadam tylko na zaczepki promyków i wyruszam z Kapslem bez prowiantu, tony przekąsek, z jedną buteleczką wody, w poszukiwaniu przygód. Z Wiktorem woziłam całe torby wypchane "alternatywą". No bo co będzie, jak nagle zechce serek, chrupka, jabłko czy batonika? Dzisiaj wiem, że nic. Dostanie to co jest pod ręką albo poczeka...
Ale żeby dojść do takiego myślenia trzeba przeżyć czterdzieści cztery lata. Nie przejmować się wszystkimi i wszystkim, ułatwiać sobie życie nie utrudniając innym, chodzić na skróty stabilnym gruntem, ścinać zakręty przy pewnej perspektywie.
Dążenie do perfekcjonizmu już mnie nie kusi. Nie będę idealna, będę sobą. A taką chcą mnie widzieć przyjaciele, dzieci i ja sama.
Bałagan  nie zając. Wybieram zatem spontaniczne wędrówki po Starówce, kupuję trzylatkowi potężną rurę z "chemiczną" posypką wymazaną od środka nutellą i nie przejmuję się wzrokiem mordercy wyzierającym spode łba przejeżdżajacej obok matki z niemowlakiem. Starszemu pozwolam na eksperymenty w toruńskich burgerowaniach, bo choć mam psychiczny dyskomfort, to czerpię i z fastfoodu inspirację. Kulinarny blamaż mi nie grozi, nie czuję wyrzutu i nie boję się krytyki. Pozwalam sobie zaglądać w talerz, pozwalam siebie oceniać, pozwalam sobie żyć :) 

środa, 15 lipca 2015

Szaszłyki z dorsza i pieczone falafele z bobu, na sosie z porów. BLW

Na upartego, z tego obiadu można zrobić trzy. Wybierzcie coś dla siebie, nie pomijając, jednak, wywaru ze skóry dorsza. Delikatna baza do sosów, zup czy rybnego risotto. Falafele, te tradycyjne, smażone w głębokim tłuszczu, nie są mile widziane, ale pieczone już tak. Powinny być w towarzystwie sosu, bo inaczej się "zapchamy" ;) Liczyłam na to, że Kacper swobodnie będzie "obgryzał" nabite na pal mięso ryby czy kulki. Niestety nie zakumał moich intencji.

niedziela, 21 czerwca 2015

Wegańskie, bezglutenowe, beztłuszczowe burgery, panierowane w płatkach drożdżowych. BLW

Ten smak, to moje pierwsze niemowlęce umami ;) 
Zamówiłam płatki drożdżowe przy okazji cukru z kwiatów palmy kokosowej. I jeden i drugi produkt zachwycił mnie wszystkim. Cukier z karmelową nutą, wyraźnie podnosi walory smakowe deserów. Płatki, lekko słonawe, przypominają aromatem starty, bardzo dobry ser. Odkrywam kulinarne Himalaje i to dzięki, niespełna, stu centymetrowemu Malcowi, który wymusza na mnie zdrowe, zdrowsze, najzdrowsze podejście do gotowania. Dziękuję Kacperku, wspinam się dalej  

sobota, 20 czerwca 2015

Siekane burgery cielęce z cytrynowo - szałwiowym puree i surówką z kiszonej kapusty. BLW

-Mamusiu zrób kotleciki z opiekacza!
- Nie mogę, bo Kacper ich nie pogryzie . Zrobię placuszki.
- To może chociaż burgery.
- Tak, przecież burgerom da radę 
I tak powstały cielęce burgery, których Kacper i tak nie zjadł, choć próbował. Słabszy dzień. Za to starszy zjadł SZEŚĆ i puree i dokładkę surówki. Mówiłam już, że nakarmić go to wielkie wyzwanie? 

niedziela, 31 maja 2015

Lavash z długo pieczonym indykiem i piklami

Lavash to nasz sąsiad, chlebek, zza wschodniej granicy. Może być bardzo chrupiący, a może być miękki i dać się łatwo złożyć. Wszystko zależy od tego, jak mocno go rozwałkujemy. Powinno się go smażyć na suchej, żeliwnej patelni lub na kamieniu do pizzy. Pozostawiam Waszej kulinarnej wyobraźni z czym go podacie :)
Składniki na 16 chlebków: 
ciasto*:
500 g pszennej mąki 720
350 ml ciepłej wody
25 g świeżych drożdży
1 łyżka cukru pudru
2 łyżki oliwy
2 łyżeczki soli himalajskiej różowej (akurat takiej używam)
Robimy zaczyn z wody, drożdży, cukru i łyżki mąki. Kiedy zacznie się pienić (fermentować), dodajemy przesianą mąkę, wymieszaną z solą i oliwę. Wyrabiamy gładkie ciasto, około siedem minut. Wkładamy do naoliwionej miski, przykrywamy folią spożywczą i czekamy, aż podwoi objętość. Wyrośnięte ciasto chwilę wyrabiamy ręcznie. Dzielimy na szesnaście kawałków. Każdy rozwałkowujemy na bardzo cienki placek, obficie podsypując mąką. Smażymy na bardzo rozgrzanej patelni, po dwie minuty, z każdej strony (odwracamy, kiedy zaczną się pojawiać pęcherze powietrza).
Indyk:
1 duży udziec z indyka, 1 kg
marynata:
1 łyżka octu ryżowego
1 łyżka sosu sojowego
2 łyżeczki musztardy francuskiej
1 łyżeczka wędzonej papryki
4 ząbki czosnku
2 łyżki oleju rzepakowego
1 łyżka soli
1/2 łyżeczki: pieprzu cayenne, kuminu i gałki muszkatołowej
świeże zioła: curry, ziele oliwne, rozmaryn, szałwia
Mięso myjemy, suszymy i nacieramy przygotowaną marynatą. Wkładamy do pojemnika razem z ziołami i odstawiamy na noc do lodówki. Pieczemy w brytfannie, pod przykryciem, w 140 stopniach przez około 2 i 1/2 godziny (sprawdzić, powinno gładko odchodzić od kości).
Dodatkowo:
jogurt naturalny
pikle (używam ogórków w sosie miodowym z Lidla, są pyszne)
czerwona cebula, w cieniutkie krążki
W upieczone chlebki wkładamy ciepłe mięso, pokrojone pikle, cebulę i łyżkę jogurtu. Podajemy do ręki ;)



niedziela, 10 maja 2015

Wołowy burger w selerze, panierowanym w płatkach owsianych. Wywrotowy obiad.

Tak, wywróciłam tym burgerem swój kulinarny świat. Nie jem bułek, które piekę chłopakom, a na samą wołowinę, nie miałam ochoty. Na seler mam zawsze, na szparagi tym bardziej, a zostały mi końcówki z wczorajszego risotto. Połączenie chrupiącego selera, miękkiego w środku, z wyraźnym, lekko krwistym burgerem, uzupełnione o kęs grillowanych warzyw, rozbudziło moją kulinarną wyobraźnię. 
Składniki na 14 burgerów i jednoosobowe danie:
1 kg wołowiny z udźca
2 łyżeczki musztardy francuskiej
2 łyżki oliwy
5 łyżek lodowatej wody
łyżeczka soli
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżka posiekanych kaparów
8 filetów anchois, posiekanych
1 duża cebula, w kostkę, usmażona na oliwie, wystudzona
pół łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
2 żółtka
1 całe jajko
dodatkowo:
2 plastry selera, każdy 1,5 cm
2 czubate łyżki płatków owsianych, błyskawicznych
białko, do panierowania
masło klarowane, do smażenia
plaster pomidora
kilka zielonych szparagów
2 malutkie, czerwone cebulki
Wołowinę zmielić lub poprosić panią, w sklepie, o zmielenie. Dodać wszystkie składniki i wyrobić, energicznie, masę mięsną (nie za długo, bo się utleni). Uformować najpierw kulki (każda o wadze mniej więcej 130 g), a potem każdą spłaszczyć dłonią. Ułożyć na desce (te, których nie wykorzystamy, zamrozić). Odstawić na minimum godzinę w chłodne miejsce. 
W tym czasie ugotować plastry selera, w osolonej wodzie (około 15 minut). Szparagi umyć, grubsze przekroić wzdłuż, posmarować oliwą, delikatnie posolić i grillować, krótko, na patelni. Na drugiej patelni skarmelizować piórka czerwonej cebuli. Zdjąć warzywa. Na większej patelni rozgrzać masło klarowane. Panierować seler, najpierw w rozbełtanym białku, później w płatkach owsianych. Smażyć na złoto z każdej strony. W tym samym czasie, na patelni grillowej, usmażyć burgera, dwie minuty z każdej strony. Podanie sugeruje zdjęcie :)

piątek, 23 maja 2014

Burger z jajek z dodatkiem GOMASIO, sezamowej soli.

Sama go sobie wydarłam, do zdjęcia, oczywiście. Burger z jajek z dodatkiem GOMASIO, soli sezamowej, to moje kolejne odkrycie. Przepis, szumnie zwany, znalazłam na opakowaniu z solą morską. Ziarna sezamu praży się na suchej patelni do uzyskania złocistego koloru, pod koniec dodaje sól i rozciera w moździerzu, w proporcjach 10 łyżeczek sezamu, 1 łyżeczka morskiej soli z magnezem. Podkreśla, doskonale, smaki. Dzisiaj jajecznego burgera.

wtorek, 13 maja 2014

Meksykańskie burgery z szarpaną szynką. Pieczone bułki hamburgerowe.

Jeszcze nigdy nie trzymałam się tak kurczowo przepisu. Zamieniłam tylko suszone drożdże na świeże i nie czekałam czterech dni, aż ciasto dojrzeje w lodówce. 
Bułki są idealne, a cały koszt, szesnastu sztuk, to tylko 4 PLN! Tyle płaciłam za 4 bułki! Sposób formowania bułek znajdziecie w przepisie na śniadaniowe bułeczki, który gwarantuje odpowiednie wyrastanie.
Dlaczego w ogóle upiekłam bułki? Bo nie wychodzę z domu, sama, bo zostały mi kawałki szynki wieprzowej, z której przygotowałam wcześniej roladki, bo przepis wpadał, raz po raz, na listę do zrobienia. Pierwotnie miałam zrobić tortillę, ale przeglądając e-książkę, z przepisami z blogów, bułki Asi, w końcu, zdobyły wyższy priorytet.
Uwielbiam pierwsze razy. A pysznię się jeszcze bardziej, kiedy są tak udane jak ten. 

czwartek, 6 lutego 2014

Burger cielęcy. W pszennej bułce i na razowej grzance.

Spokój. 
Promienie słońca wyznaczają kierunek spaceru. Odpoczywam, zaciągam świeżym powietrzem, czuję się bezpiecznie. 
Towarzystwo. 
Wysportowane, młode, chętne do wędrówek, służy mi nie tylko za podporę, ale źródło inspirującej konwersacji. 
Nastolatek. 
Zjawisko, które staram się zrozumieć przez pryzmat własnych doświadczeń i nic nie pasuje. Obserwuję, słucham, dyskutuję, sprzeczam, żyję, razem czasem obok, uważnie. Wierzę, że nic co ważne, dla niego, mi nie umknie. 
Mijamy innych spacerowiczów, milczących, jakby przegadali już wszystkie kwestie. Czy to możliwe, że kwestie się wyczerpują?
Kończymy spacer, rozmowę. Przenosimy na bezpieczny grunt. On by zjadł, ja to robię. Porozumienie w pełni, bez sprzeciwu. To jedyny czas, kiedy wyprzedzam jego wyobraźnię, zaskakuję. 
Hamburger to życzenie. Nicniemówienie to spełnienie.

niedziela, 28 lipca 2013

grillowana wołowina z risini i koperkowym pesto - menu na upalne dni

Pogoda bardzo sprzyja grillowaniu, ale na pewno nie jedzeniu. Komu chce się jeść w takie upały? A komu pić? Wszystkim? Macie jakieś pomysły na prywatnego strażaka? Jakieś kontrowersyjne metody, bo mam wrażenie, że moje, od lat sprawdzone nie chcą zmierzyć się z tym "płonącym w ciele ogniem" :( 
Do dzisiaj działała wystudzona, miętowa herbata z lodem, zamiennie z gorącą herbatą z hibiskusa. I tak jak pierwszy sposób dla nikogo nie jest zaskoczeniem, tak w przypadku wrzącej herbaty, w 40 stopniach, budzi wiele niepokojących skojarzeń, jak choćby takie, że postradałam zmysły! 
Są dowody na to, że Beduini pozbywają się ciepła z organizmu zupełnie racjonalną metodą. Chodzi o to, żeby zacząć się pocić, bo pot parując ochładza nasz orgaznizm. Prosta i stara jak świat zależność :)
Moglibyśmy też biegać w pełnym słońcu lub uprawiać jakieś inne, męczące zajęcie. 
Możemy też zjeść ostrego hamburgera, bo ostre żarcie pobudza te same receptory, na które działa gorąca herbata i które "każą" nam się pocić ;) Mimo, że nasz klimat ma o wiele większą wilgotność niż pustynne kraje Afryki, gorące napoje i ostre jedzenie sprzyja samopoczuciu w upalne dni i na pewno nie jest mitem. Oczywiście zawsze i wszędzie niezawodna jest szklanka zimnej wody:) Info na temat zdobyłam zaczytując się stroną Volfiego.
Wiem, że rozpalenie grilla może odstraszać w tej temperaturze powietrza, ale gotowanie w domu, jeszcze bardziej przeraża.

sobota, 9 marca 2013

zamiast kwiatów wręczam hamburgera - fast zjedzony, slow robiony:)

w Dzień Kobiet, kobietom, można wręczyć goździki, można wręczyć tulipany, można też wręczyć odkurzacz, żelazko... można wręczać, bez końca, wszystko, bo kobieta uwielbia dostawać;) to czego nie uwielbia, też dostaje;)
ja mam dzień kobiet codziennie, bo codziennie czuję się obdarowana, jak nie jednym to drugim, ale zawsze czymś:) nie zawsze dostrzegam wszystkie prezenty, ale potrafię za nie podziękować, nawet po latach...
dzisiaj, ja, kobieta blogerka, wręczam wszystkim kobietom, tym gotującym i tym "odsyłającym", tym które mają w domu małych i tym , które mają w domu dużych, Facetów fastfoodowców, hamburgera, który z fast miał tylko zjadanie, bo w przygotowaniu był na pewno slow:) 
robiłam go z Okrasą, bo takie miał życzenie Mężczyzna, który na Dzień Kobiet wręczył mi bukiet ulubionych tulipanów, swoje towarzystwo i film "Mama i ja" - mamę zagrała Barbra! 
nie będę pisać o filmie teraz, bo zrobię to przy okazji steka, na którego przyszła mi ochota, kiedy Joyce (filmowa mama), zjadła "pół krowy"!;))) 
zacytuję tylko fragment:
- "mamo, dlaczego ciągle mnie karmisz?" - spytał Andy (filmowy syn)
- "to proste, kto karmi ten kocha" - odpowiedziała...


hamburger, jak każde mięso z woła, zależy od woła;) jeśli kupicie te garmażeryjne, mięsopodobne, zalecane przez Okrasę "nitki" w Lidlu, to robicie fast fooda na własną odpowiedzialność!