Zaczęło się od tego, że kupiłam czarną fasolę. Przekładałam ją z kąta w kąt, miętoliłam opakowanie, a pomysłu jak nie było, tak nie było. Później odkopałam zamrożone, surowe, wieprzowe, białe kiełbaski, których nie wykorzystałam na przyjęciu urodzinowym Kapsla, które zawsze, na każde imprezy, przyrządza mój tata. A do tego wszystkiego, koniecznie chciałam zjeść maleńkie tortille (kukurydziane czipsy), które uwielbiam i którymi zajadam się w kanapce z pulled pork. Dorzuciłam trochę sezonowych warzyw, podkręciłam przyprawami i podpiekłam pomidory z papryką. Nie dodałam kukurydzy, bo na ciepło trawię ją tylko w kolbach, z toną soli i masła. Inna może być tylko na zimno, z puszki i to nie z każdej firmy.
Być może przepis Was zniechęci, ale jeśli zamiast moczenia fasoli wykorzystacie puszkę, pieczenia pomidorów użyjecie passaty, wyjątkowo trudno dostępne kiełbaski (tata robi tylko dla siebie i swoich wnuków) zastąpicie wołowym mięsem mielonym to nagle okaże się, że jutro wszyscy będziemy jeść z jednego gara 



















